[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.–W czasie tej wyprawy batyskaf „Alvin” pobrał próbki wodorostu.Ta w pojemniku jest martwa.–Łodyga i liście przypominają trochę caulerpę, ale czymś się różnią – zauważyła Gamay.–Bardzo dobrze.Jest ponad siedemdziesiąt gatunków caulerpy, łącznie z tymi w sklepach akwarystycznych.U pięciu stwierdzono zachowania inwazyjne, choć niewiele gatunków zbadano dokładnie.Ten jest zupełnie nieznany.Nazwałem go Caulerpa gorgonosa.–Gorgona.Podoba mi się.–Przestanie ci się podobać, kiedy poznasz tego piekielnego dziwoląga tak dobrze jak ja.Mówiąc językiem naukowym, mamy przed sobą zmutowaną odmianę caulerpy.W przeciwieństwie to swoich kuzynów ten gatunek może się rozmnażać płciowo.–Jeśli to prawda, nasza Gorgona może złożyć jajeczka na dużym obszarze.To byłaby poważna sprawa.–Już jest.Gorgona miesza się z taxifolią i wypiera ten wodorost.Pojawiła się na Azorach, znajdujemy jej kolonie już wzdłuż wybrzeża Hiszpanii.Rozrasta się w nieprawdopodobnym tempie.To niespotykane zjawisko.Wielkie skupiska unoszą się w Atlantyku.Wkrótce połączą się w jedną masę.Paul gwizdnął cicho.–To może się rozprzestrzenić na cały ocean.–Ale nie to jest najgorsze.Taxifolia powoduje tworzenie się gęstego dywanu alg.Jak pod działaniem spojrzenia Meduzy, które mogło zamieniać ludzi w kamień, Gorgona staje się zbitą, twardą biomasą.Tam, gdzie występuje, nic nie może egzystować.Gamay popatrzyła ze zgrozą na pojemnik.Wiedza o morzach świata podsuwała jej przerażający obraz.–Mówisz właściwie o zestaleniu się oceanów.–Wolę sobie nie wyobrażać najczarniejszego scenariusza, ale wiem jedno.Gorgona może się wkrótce rozprzestrzenić wzdłuż wybrzeży o umiarkowanym klimacie i spowodować nieodwracalne szkody ekologiczne – powiedział Osborne niezwykłym dla niego szeptem.– Zmieniłby się klimat, co mogłoby doprowadzić do klęski głodu.Zamarłaby gospodarka morska.W krajach uzależnionych od dostaw białka pochodzenia morskiego nie byłoby co jeść.Na całym świecie powstałyby konflikty polityczne pomiędzy tymi, którzy mieliby żywność, a tymi, którzy zostaliby jej pozbawieni.–Kto jeszcze wie o całej sprawie? – zapytał Paul.–Załogi statków meldują o pladze wodorostów, ale poza naszą trójką tylko niewielu zaufanych kolegów w kraju i zagranicą zdaje sobie sprawę z powagi sytuacji.–Czy ludzie nie powinni wiedzieć o zagrożeniu, żeby mogli z nim wspólnie walczyć? – spytała Gamay.–Oczywiście.Ale nie chciałem siać paniki, dopóki nie zakończę badań.Przygotowuję już raport, który wyślę w przyszłym tygodniu do odpowiednich organizacji, takich jak NUMA i ONZ.57–Jest jakaś szansa, że będziesz mógł to zrobić wcześniej? – spytała Gamay.–Tak, ale jest pewien problem.Przy zagrożeniu biologicznym często dochodzi do„przeciągania liny” między zwolennikami radykalnych rozwiązań i naukowcami.Ci pierwsi,co zrozumiałe, chcą szybko załatwić sprawę, używając wszelkich dostępnych im środków.Jeśli ta wiadomość się rozejdzie, badania zostaną wstrzymane, bo decydenci będą się bali, żespowodują one, iż alga rozprzestrzeni się jeszcze szerzej.– Osborne zerknął na pojemnik.– Taroślina to nie trawa rosnąca w oceanie.Jestem przekonany, że uda nam się zlikwidowaćzagrożenie, kiedy będziemy mieli do dyspozycji więcej środków.Dopóki dokładnie nieustalimy, z czym mamy do czynienia, dopóty żadna metoda walki z tym glonem nie będzieskuteczna.–Czy NUMA może jakoś pomóc? – zapytała Gamay.–Wysłano następną ekspedycję do Zaginionego Miasta.Instytut Oceanograficznyskierował tam statek badawczy „Atlantis” z batyskafem „Alvin” na pokładzie.Dotrą namiejsce w tym tygodniu.Spróbują zbadać rejon morza, gdzie powstaje mutacja wodorostu.Jeśli ustalą, w jakich okolicznościach do tego dochodzi, będziemy mogli opracowaćprzeciwśrodki.Zastanawiałem się, jak to zrobić, żeby zakończyć badania tutaj i wziąć udziałw ekspedycji.Kiedy dowiedziałem się o waszym przyjeździe, uznałem to za znak od bogów.Jesteście doskonałym zespołem ekspertów.Przyłączylibyście się do ekspedycji zamiast mnie?To tylko kilka dni.–Oczywiście.Musimy tylko uzyskać zgodę naszych szefów w NUMA, ale nie będzie z tym problemu.–Wierzę, że będziecie dyskretni.Gdy tylko zdobędziemy próbki, ja i moi koledzy z całego świata wyślemy, wszyscy jednocześnie, ów raport.–Gdzie jest teraz „Atlantis”? – zapytał Paul.–Wraca z innej misji.Jutro zatrzyma się na Azorach, żeby wziąć paliwo.Właśnie tam możecie wejść na pokład.–To się da zrobić – powiedział Paul.– Dziś wieczorem możemy być z powrotem w Waszyngtonie, a jutro rano wyruszymy w drogę.– Zerknął na pojemnik.– Jeśli ten dżinn wydostanie się z butelki, będziemy mieli duży problem.Gamay wpatrywała się w zielonkawą masę.–Obawiam się, że już się wydostał.Musimy pomyśleć, jak go tam wsadzić z powrotem.5812Wodorost Gorgona? – zapytał Austin.– To coś nowego.Rzeczywiście jest taki groźny, jak mówi wasz przyjaciel?–Może i jest – odparła Gamay.– Doktor Osborne poważnie się niepokoi.Polegam na jego opinii.–A co ty o tym myślisz?–Są powody do obaw, ale nie mogę powiedzieć nic konkretnego, dopóki nie mamydowodów z Zaginionego Miasta.Gamay zadzwoniła do Austina na pokład „Mummichuga”.Przeprosiła, że wyciągnęła go z łóżka, ale wyjaśniła, że ona i Paul są w drodze do Zaginionego Miasta i chcieli, by wiedział, dokąd się wybierają.–Dzięki za telefon.Trzeba zawiadomić Dirka i Rudiego – odrzekł Austin, mając na myśliDirka Pitta, który zastąpił admirała Sandeckera na stanowisku szefa NUMA, i RudiegoGunna, który odpowiadał za bieżące funkcjonowanie agencji.–Paul rozmawiał z nimi.Biolodzy NUMA już pracują nad problemem caulerpy.Austin uśmiechnął się.–Dlaczego mnie nie zaskakuje, że Dirk wyprzedza nas o krok?–Tylko o pół kroku.Nie wiedział o tropie do Zaginionego Miasta.Będzie czekał na nasz raport z nurkowania.–Ja też będę czekał.Powodzenia.Utrzymujcie kontakt ze mną.Austin wyłączył się i przypomniał sobie słowa T.S.Eliota: „Tak skończy się świat.Nie z hukiem, lecz ze skowytem”.Paul i Gamay zajęli się sprawą i na razie nie miał tu nic do roboty.Zabrał się do oględzin SEAmobile'a.Uznał, że poza kilkoma wgnieceniami i zadrapaniami pojazd był w lepszym stanie niż on sam.Usiadł w kokpicie i sprawdził wszystkie systemy.Zadowolony, że działają, wziął z kuchni okrętowej dwa kubki kawy, zszedł pod pokład i zapukał cicho do drzwi kajuty Skye [ Pobierz całość w formacie PDF ]