[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Przyjrzyj mu się i miej to w pamięci, kiedy znowu coś głupiego wpadnie ci do łba.Tully spojrzał na Timmy'ego.— Nie mogę.— Owszem, możesz.Pomyśl, co się stanie, kiedy znajdzie go ktoś inny i przypomni sobie, kim był i z kim go widywano.Łap go.Wnieśli ciała na górę i czekali, aż zapadnie noc.Ryba znał doskonałe miejsce niedaleko stąd.Kiedy zaczyna padać deszcz, robi się tam bagno i wylęgarnia wszelkich chorób.Cesarscy inżynierowie właśnie je zasypywali.Za dzień lub dwa ciała będą leżały już pięćdziesiąt stóp pod nowymi ulicami.Oczywiście Timmy poszedł na pierwszy ogień.Stanowił największe zagrożenie.Następny był facet, który go przesłuchiwał, potem dwóch zbirów.Najmniejszy na końcu.Tully i Smeds dźwigali ciała, podczas gdy Ryba myszkował wokół, wypatrując Szarych lub innych przypadkowych świadków.Poszło gładko.— Ktoś idzie — wyszeptał Ryba, kiedy nieśli ostatniego.— Ruszcie się.Odciągnę ich w razie czego.XLIXPies Zabójca Ropuch był rozbawiony.Jego towarzysze niedoli kopali z takim zapałem, a tak niechętnie robili to, co musiało być zrobione, aby zachować siły.Po czterech dniach coraz większego głodu zabił najsłabszego.Nasycił się, a resztki zostawił innym.Szybko przezwyciężyli początkową rezerwę.To podsyciło ich determinację.Nikt nie chciał być następny na liście dań.Ale kopanie trwało jeszcze osiem dni.Jedynie potwór wyszedł na powierzchnię ziemi.Ale on także nie miałby szans, gdyby praca potrwała jeszcze godzinę.Z ciemności ziemi wyszedł w ciemność nocy.Ślad był wyraźny.Nie padało od czasu, kiedy Kulawiec go zdradził.Ha! Ruszył znowu na północ!Zaczął biec kłusem.Kiedy słabł, zmuszał się do większego wysiłku, aż złapał rytm wilczego biegu.Z każdą godziną zostawiał za sobą kilkanaście mil.Nie przerwał biegu, dopóki nie przekroczył granic cesarstwa i nie dotarł do miejsca, gdzie Kulawiec napotkał największą przeszkodę.Zatrzymał się.Szukał i węszył, dopóki nie zrozumiał, co się wydarzyło.Kulawiec nie został tu powitany łzami radości.Wyczuł coś na wietrze.Węszył niespokojnie.W oddali dostrzegł czarnego jeźdźca uzbrojonego w lśniącą pikę.Cisnął ją na północ.Zaintrygowany Pies Zabójca Ropuch podjął swoją podróż.Dotarł do kolejnego miejsca, gdzie Kulawiec napotkał trudności.I znowu ujrzał czarnego jeźdźca z płonącą piką, która poszybowała na północ.Za trzecim razem potwór zrozumiał, że zachęcano go do podążania w ślad za Kulawcem.Że w ten sposób prowadzono go do nieuniknionej konfrontacji i że Kulawiec przez całą swoją podróż na północ był wodzony za nos.Cóż mógł zrobić? Nie stanowił równorzędnego przeciwnika dla syna cienia.Czarny jeździec stał także pod bramami Berylu.Tym razem rzucił lśniącą pikę na wschód.Pies Zabójca Ropuch zawrócił.Szybko odnalazł ślad.A więc stary zatraceniec został zmuszony do obrania dłuższej drogi wokół morza.Gnał susami, zyskując dwie mile na każdych trzech, które przebiegł.Przepłynął Rzekę Świętoszków oraz Hyclady i popędził przez siedemdziesięciomilowy srebrzysty pas słonej pustyni Rani Poon.Był to płaski jak lustrzana tafla teren, pozbawiony wszelkich form życia.Przemknął pomiędzy niezliczonymi kopcami cmentarnymi Barbary i dotarł do zapomnianych gościńców Laba Larada.Okrążył nawiedzane przez duchy ruiny Khun i minął piramidy Katch, które ciągle stały na straży Kanionu Nieśmiertelnych.Ostrożnie ominął pozostałości świątyni miasta Marshy Burzyciela, gdzie w powietrzu ciągle unosiły się krzyki ofiar, którym wydzierano serca na ołtarzu odległej i wzgardliwej bogini.Ślad stawał się wyraźniejszy z każdą godziną.Wszedł do prowincji Karsusa, dawnego przedsionka cesarstwa, gdzie oddziały rekrutowane z plemion Orain strzegły granic przed grabieżą swoich współziomków wierniej i pilniej, niż zrobiłyby to cesarskie legiony.Czarny jeździec uzbrojony w płonącą pikę przyglądał mu się, kiedy przemierzał Równinę Dano-Patha, gdzie setki armii ubiegało się o prawo przejścia na północ, południe lub wschód i gdzie, jak głosi legenda, rozegra się Ostatnia Bitwa Czasu pomiędzy Światłem a Ciemnością.Za nią leżały góry Sinjian.W ich dzikich wąwozach odnalazł ślady, które świadczyły, że Kulawiec znowu odcierpiał swoje.Jego marsz się opóźnił, ale jeszcze raz umknął o włos, znajdując słaby punkt pułapki.Trop był ciężki i gorący.Był w nim zapach świeżo otwartego grobu.Wszedł na wzniesienie nad Cieśniną Anginę, do której spływały chłodne wody jeziora Kiril, mieszając się ze słonymi falami Morza Udręk.Znajdował się blisko najwęższego miejsca cieśniny, które żeglarze nazywali Bramą Piekieł, a podróżnicy ochrzcili mianem Rajskiego Mostu.Tu zbierały się moce piekła.Kulawiec stał na południowym brzegu, chcąc przekroczyć morze.Ale na północnym wybrzeżu coś zagrodziło mu drogę.Pies Zabójca Ropuch ułożył się na brzuchu, oparł pysk na łapach i patrzył.To nie było właściwe miejsce, żeby ujawnić swoją obecność.Może przy Wieży, jeśli Kulawiec skręci na zachód i tam poszuka zemsty.Wyczuli jego nadejście.Strażnicy północnego wybrzeża zamknęli warownię i opuścili ją.Kulawiec rzucił za nimi groźny czar.Byli jednak za daleko, żeby mógł wyrządzić im jakąkolwiek krzywdę.Kulawiec przeszedł natychmiast.I od razu napotkał pułapki.Pies Zabójca Ropuch postanowił, że podejmie znacznie trudniejszą próbę przejścia.Po zmroku.Nie było potrzeby się spieszyć.Miał zdobycz na oku.Poczeka na odpowiednią chwilę.Mógł pójść naprzód i poczekać.Mógł też podkraść się do wrogów swego wroga, aby rozszyfrować ich grę.LZrobiliśmy przerwę.Kruk wszedł do pokoju, gdzie czytałem książkę pożyczoną od właściciela zajazdu.— Mamy coś.Chodź, Pudełko.— Co się dzieje? — Odłożyłem książkę.— Powiem ci po drodze.— Wetknął głowę do drugiego pokoju.Wrzeszczał i przywoływał Pupilkę, dopóki nie dołączył do nas jeden z braci Torque.Wyszliśmy na ulicę.— Jedno z tych małych stworzeń z Równiny trafiło na ślad — zaczął mówić [ Pobierz całość w formacie PDF ]