[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Kiwnąłem ze zrozumieniem i obaj wiedzieliśmy, że widowisko musiało spowodować coś nieprzewidzianego, bo z całą pewnością nie było to planowane.Nikt z nas nie domyślał się tylko przyczyny tej fantastycznej szarży.Kiedy dowiedziałem się, kim są goście, którzy zawitali do nas na ognisko, dosłownie nogi się pode mną ugięły.Nosili wprawdzie inne nazwiska, ale byli potomkami Sanguszków i Rzewuskich.Dwóch wielce zasłużonych rodów dla polskiej hodowli koni arabskich.Sanguszkowie należeli do magnatów rozporządzających olbrzymią fortuną.W swojej rodowej siedzibie, w Sławucie na Wołyniu, mieli przepiękną, złożoną z kilkuset koni stadninę, do której już w XVIII wieku sprowadzali z Arabii ogiery i klacze czystej krwi.Miłość do koni była w tej rodzinie dziedziczna i kolejni spadkobiercy wielkich dóbr utrzymywali hodowlę, podnosząc ją na coraz wyższy poziom.Ród ten słynął również, podobnie jak Dzieduszyccy, z organizowanych na Półwysep Arabski wypraw w celu wynalezienia i sprowadzenia do Polski oryginalnych, pustynnych arabów.Nigdy nie szczędzono na ten cel pieniędzy, co przy dużej wiedzy i olbrzymim zaangażowaniu musiało przynieść efekty.I przyniosło.W połowie XIX wieku stadnina w Sławucie znana była niemal na całym świecie, a sanguszkowskie araby zdobywały złote medale na światowych wystawach w Paryżu i były chętnie kupowane przez rządy wielu krajów.Siedzący przy ognisku potomkowie drugiego rodu mogli się poszczycić przodkiem, którym był sławny Wacław Rzewuski.Człowiek ten już za życia owiany był wielką legendą, a jego nieprawdopodobne przygody i niezwykle oryginalny sposób życia fascynował ówcześnie żyjących.W swoich utworach opiewali go zarówno Mickiewicz, jak i Słowacki.Na dawnych polskich kresach bardzo silne były związki ze Wschodem.Stąd u młodego jeszcze Wacława Rzewuskiego wielkie było zamiłowanie do Orientu, a przede wszystkim do czystych arabów.W poszukiwaniu tych koni hrabia podjął w roku 1817 wyprawę do krajów arabskich.Na pustyni poznał wielu Beduinów i zaprzyjaźnił się z przywódcami szczepów.Z jednym z nich Rzewuski zawarł przymierze krwi.Razem jeździli na polowania i na uroczystości plemienne, razem też wojowali.Polak zasłynął wielką odwagą i niezwykłą umiejętnością dowodzenia dużymi oddziałami arabskiej konnicy.Otrzymał za to godność Emira.O swoim pobycie na pustyni tak pisał w pamiętnikach:Jestem uznany jako Emir i Szejk w trzynastu pokoleniach beduińskich i używam wszelkich prerogatyw przywiązanych do tej godności.Mogę więc powiedzieć, że w pustyni czuję się, jak gdybym był w moim kraju rodzinnym.Znajomość dokładna języka i obyczajów miejscowych były mi zawsze wielką w moich podróżach po Arabii pomocą - posłużą mi one i w przyszłych moich wyprawach.Jeżdżę konno i władam dzidą jak prawdziwy Beduin: na silne zdrowie moje nie mają wpływu ani upały, ani zmiany klimatu.Nie lękam się trudów i zmęczenia, żadnego rodzaju niebezpieczeństwo ustraszyć mnie nie jest w stanie.Do Polski powrócił w roku 1820 wraz ze wspaniałymi końmi.Osiedlił się w dobrach rodowych w Sawraniu na Ukrainie, gdzie dla ukochanych synów pustyni wybudował stajnię w stylu arabskim.Sam nosił się po arabsku, służbę zaś przebrał za Beduinów.Wówczas zasłynął jako niezwykła, oryginalna, romantyczna, otoczona tajemniczością postać.Stajnia była jego rezydencją i tam miał w zwyczaju przyjmować swoich gości.Tam przesiadywał, spisywał wspomnienia, tworzył poezję i hipologiczne rozprawy.Jego stadnina nabrała dużego rozgłosu, a konie w niej wyhodowane rozchodziły się do wielu krajów europejskich.Kiedy w 1831 roku powstanie listopadowe rozprzestrzeniło się na Wołyniu i Ukrainie, Emir swoje ukochane araby oddał ojczyźnie.Z wiernych Kozaków, gotowych na skinienie ukochanego pana skoczyć w ogień, wystawił oddział jazdy, którym sam dowodził.Po przegranej bitwie pod Daszowem 14 maja zaginął w nie wyjaśnionych okolicznościach.Jego ukochany ogier Muktar Tab, cały spieniony i schlapany błotem, bez siodła i wodzy wpadł na dziedziniec stajenny w Sawraniu.Ciała Emira nigdy nie odnaleziono.Mawiano później, że wiedziony tęsknotą pojawił się w krajach arabskich, jednak pogłoski te nigdy nie zostały potwierdzone [ Pobierz całość w formacie PDF ]