[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.— Powiadomimy jej syna o poranku i wrócimy do Anglii, gdy tylko uda nam się przyszykować ludzi i konie.— Ależ zostańcie — Herbert wczuwa się w rolę gospodarza— zostańcie, jak długo chcecie, przynajmniej dopóty, dopóki chłopiec nie oswoi się z sytuacją.Możemy zabijać czas polowaniem na te byki jelenia, które Jasper z taką troskliwością chronił — wybuchaśmiechem, a mój mąż, ten przeniewierca, śmieje się razem z nim.Wracamy do hrabstwa Lincoln, milcząc jak głazy, ja zaś natychmiast po przybyciu na miejsce pogrążam się w modlitwie i studiowaniu ksiąg.Sir Henryk po paru uwagach, których nie zaszczycam odpowiedzią, po zaproponowaniu mi podróży do Londynu — jakgdyby mi zależało na wizycie w mieście, które okryło się niesławą!— po paru jeszcze próbach przełamania lodów, rzuca się w wirobowiązków: dogląda naszych ziem i swoich spraw w stolicy.Pragnienie nowego króla, by przywrócić trwały pokój w Anglii, wiąże się z liczniejszymi zadaniami dla lokalnej szlachty — mojemu mężowiprzypada w udziale wyplenienie prywaty i korupcji miejscowych166urzędników, którzy prosperowali pod niemrawym berłem królaHenryka.Odtąd sądy mają być dla wszystkich, a nie tylko dla tych,których stać na przekupienie sędziów.Nowy król Edward zwołujeparlament, by obwieścić wszem wobec, iż zamierza sam się utrzymywać, a nie czerpać z ciągle podwyższanych podatków.Domaga się naprawy traktów i zredukowania liczebności prywatnych armii.Każekarać rozbójników i przestępców i ograniczyć burdy po oberżachi rynkach.Wszyscy witają te zapowiedzi zmian z nadzieją i liczą naspokojne dostatnie życie pod panowaniem tego wspaniałego synaDomu Yorków zaprowadzającego z marszu nowe porządki.Wszystkim są w smak ulepszenia i reformy.Wszystkich ujmuje wdzięk przystojnego Edwarda Yorka.O wszystkich można powiedzieć, żesą zadowoleni, tylko nie o mnie.Tenże król Edward to młody mężczyzna lat dziewiętnastu,a więc tylko o rok starszy ode mnie, osierocony przez ojca tak jakja i tak jak ja marzący o wielkich czynach — różnica między namijest taka, że on stanął na czele swojej armii i poprowadził ją dozwycięstwa, zdobywając koronę Anglii, podczas gdy ja nie zrobiłamnic godnego uwagi.To on się okazał angielską Joanną d'Arc, nie ja.Ja nawet nie umiałam zatrzymać przy sobie syna.Ten młodzik,którego nazywają słodkim kwiatem Anglii, pachnącym nasieniemAnglii, białą różą Anglii, jest pono urodziwy i odważny, i mocarny—ja zaś jestem nikim.On jest ulubieńcem niewiast wychwalającychjego przymioty, jego urodę, jego wdzięk.Ja nie mogę się nawetpokazać na dworze królewskim.Nikt mnie szerzej nie zna.Mójkwiat traci swoją słodycz na suchym powietrzu, ot co.Nikt nigdy nienapisał jednej marnej ballady na mój temat, nikt nie namalowałmojego portretu.Poślubiłam mężczyznę wypranego z wszelkiej ambicji, skłonnego udać się na wojnę tylko w przymusowej sytuacji.Urodziłam syna po to tylko, by został mi odebrany i koniec końcówznalazł się w pieczy wroga.Zakochałam się w człowieku, co to niedość, że przegrał, to jeszcze trafił na wygnanie.Mijające dnie— które robią się coraz krótsze, w miarę jak ten rok chyli się kukrańcowi — przepędzam na klęczkach, modląc się do Pana Boga,by przegonił tę ciemną noc, przegonił tę zimę, obalił Yorkówi pozwolił Lancasterom zająć należne im miejsce w świecie.167JESIEŃ 1470 ROKUMija nie jedna, lecz dziewięć zim, zanim Pan Bóg uwalnia mniei Dom Lancasterów od klęski i wygnania.Przez dziewięć długichlat żyję z mężem, z którym dzielę właściwie tylko nasz nowy domw Woking.Choć mieszkamy pod jednym dachem, mamy wspólnąziemię i nie tak znów różne zainteresowania, czuję się sama jakpalec i nie przestaję tęsknić za moim synem wychowywanym przeznieprzyjaciela.Jakbym miała mało trosk, Stafford i ja nie doczeku-jemy się przychówku, co jak sądzę, jest winą akuszerek odbierających poród Henryka Tudora.W efekcie przychodzi mi jeszcze znosić mężowską wspaniałomyślność.Stafford nie czyni mi wymówek za to, że nie daję mu dziedzica, a ja muszę tolerować tę jego uprzejmość i robić dobrą minę do złej gry.Oboje musimy tolerować władztwo Yorka, który przywdziewa królewskie gronostaje, jakby się do tego urodził.Edward już w początkach swego panowania poślubianiewiastę poniżej swego stanu, nieledwie plebejkę, która jak powiadają, rzuciła nań urok przy pomocy swej macierzy czarownicy, Jakobiny, niegdyś blisko się przyjaźniącej z Andegawenka, a obecnietrzymającej twardą ręką nowy dwór królewski.Bratanek mego męża,młodziutki książę Buckingham, zostaje porwany przez tę nimfęElżbietę, która śmie się nazywać królową.Zabiera go od nas, odkrewnych, i zaręcza ze swoją siostrą Katarzyną Woodvilłe, dziewczyną nadającą się co najwyżej do pasania kurcząt w Northampton, której teraz psim swędem trafia się pozycja księżnej i głowy naszegorodu.Mój mąż w żaden sposób nie protestuje przeciwko temu upro-168wadzeniu, twierdząc, że nastały nowe porządki, z którymi musimysię pogodzić.Ale ja się nie godzę.Nie umiem i nie zamierzam siępogodzić — ani teraz, ani nigdy [ Pobierz całość w formacie PDF ]