[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Jedyną rzeczą, jaka oddzieli nas od atomowej zagłady… od której zależeć będzie nasze przetrwanie, to żelazna wola i miłosierdzie któregokolwiek z przywódców NATO.–I co im odpowiedzieliście? – spytał minister.Był ciekaw, czy Aleksiejew zachował na tyle zdrowego rozsądku, by dać właściwą odpowiedź.–Aby ich powstrzymać, muszę żyć… Powiedziałem, że to wspaniały pomysł – generał usiadł.– Dodałem przy tym, że taktyczną kontrolę nad tą bronią muszę sprawować osobiście.Sądzę, że nie mają nic przeciwko temu.Sprawię, że broń ta nigdy nie zostanie użyta.Ale mam w sztabie człowieka, który może pokrzyżować moje plany.–Zgadzacie się zatem, że należy powstrzymać Radę Obrony?–Tak – generał spuścił wzrok, ale po chwili podniósłgłowę.– Tak czy siak… sam nie wiem.Realizacja ich planu może zapoczątkować proces, którego nikt już nie będzie w stanie zahamować.Jeśli nawet umrzemy, to umrzemy w dobrej sprawie.* – Ale jak ich powstrzymać?–Kiedy spotyka się Politbiuro?–Teraz już codziennie.Przeważnie o dziewiątej trzydzieści rano.–Komu możemy ufać?–Kosow jest z nami.Być może jeszcze kilku innych członków Politbiura.Ale trudno powiedzieć coś na pewno.Wyśmienicie, jedynym naszym sprzymierzeńcem jest KGB! – pomyślał drwiąco generał.–Potrzebuję trochę czasu.–To może wam się przydać – Siergietow wręczył mu otrzymany od Kosowa wykaz.– Oto lista oficerów, których dostaniecie do dyspozycji, a którzy mają opinię podejrzanych politycznie.Aleksiejew szybko przerzucił wzrokiem papier.Znalazł tam między innymi nazwiska trzech bardzo zdolnych dowódców batalionów i pułków.Nawet gdy moi ludzie przelewają krew za ojczyznę – pomyślał z goryczą – są cały czas politycznie niepewni.–Zanim wrócę na front, mam przedstawić szczegółowy plan kampanii.Będę w kwaterze głównej Armii.–Powodzenia, Pawle Leonidowiczu.–I wam, Michaile Edwardowiczu.Generał obserwował chwilę, jak ojciec i syn padli sobie w objęcia.Zastanawiał się, co by na to wszystko powiedział jego ojciec.Do kogo mam się zwrócić o radę? – pomyślał z zadumą.Keflavik, Islandia – Dobry wieczór.Jestem generał-major William Emerson.To pułkownik Lowe.Będzie naszym tłumaczem.–Generał-major Andriejew.Znam angielski.–Chce pan skapitulować? – spytał Emerson.–Chcę przeprowadzić negocjacje – odparł Andriejew.– Żądam, by pańscy żołnierze natychmiast zaniechali oporu i złożyli broń.–Jaki los ich czeka?–Zostaną internowani.Ranni otrzymają odpowiednią pomoc lekarską.Wszystkich traktować będziemy zgodnie z międzynarodowymi konwencjami.–Jakie mam gwarancje, że mówicie prawdę? – Żadnych.Andriejew czuł, że Emerson nie kłamie.Czy mam jakiś wybór? – pomyślał.–Proponuję całkowite wstrzymanie ognia… – popatrzył na zegarek…za piętnaście godzin.–Zgoda.Bruksela, Belgia – Kiedy? – spytał dowódca wojsk sprzymierzonych w Europie.–Za trzy dni.Zaatakujemy czterema dywizjami.Co zostało z tych czterech dywizji? – pomyślał dowódca.Powstrzymaliśmy ich, zgoda.Ale z czym mamy rozpocząć kontrofensywę?Byli już pewni swego.NATO, przystępując do wojny, miało jedynie przewagę technologii, która teraz była nawet bardziej widoczna.Cały rosyjski arsenał nowoczesnych czołgów i dział został zniszczony, a zbliżające się do linii frontu formacje dysponowały wyłącznie liczącym dobrych dwadzieścia lat złomem.Rosjanie jednak zachowali przewagę liczebną, toteż dowódca wojsk sprzymierzonych, planując jakiekolwiek operacje, musiał zachowywać dużą ostrożność i rozwagę.W powietrzu Pakt Atlantycki królował niepodzielnie, lecz samym lotnictwem nikt jeszcze wojny nie wygrał.Niemcy usilnie nalegali na kontruderzenie.Po tamtej stronie znalazły się zbyt rozległe połacie ich kraju, zbyt wielu obywateli niemieckich cierpiało niewolę.Już teraz w kilku miejscach Bundeswehra napierała bardzo ostro.Ale należałoją powstrzymać.Sama niemiecka armia była zbyt słaba, by rozpocząć ofensywę.Poniosła zbyt duże straty.Stanowiła przecież główną siłę, która powstrzymała sowiecki pochód.Kazań, RSFRR Najmłodsi nie mogli zasnąć z podniecenia.Starsi nie mogli zasnąć z niepokoju.Ponadto warunki nie sprzyjały snowi.Żołnierzy 77.Dywizji Piechoty Zmotoryzowanej wsadzono do wagonów osobowych i, choć każdy miał miejsce siedzące, stłoczeni zostali jak sardynki w puszce.Pociągi z wojskiem jechały z Szybkością stu kilometrów na godzinę.Tory kolejowe ułożone były według Wzoru rosyjskiego.Poszczególne odcinki Szyn zostały zespawane i dlatego zamiast znanego zachodnioeuropejskim podróżnym turkotu do uszu pasażerów dochodził jedynie głuchy, denerwujący łomot.W pewnej chwili pociąg zaczął zwalniać.Kilku żołnierzy wyjrzało na zewnątrz.Byli w Kazaniu.Nieoczekiwana przerwa w podróży zaskoczyła oficerów.Wedle planów, pociąg miał zatrzymać się dopiero w Moskwie.Zagadka Szybko się wyjaśniła.Do dwudziestu wagonów wsiadali nowi ludzie.–Uwaga! – rozległ się Czyjś donośny głos.– Wsiadają weterani!Jakkolwiek nosili na sobie nowe mundury, buty mieli podniszczone.Nonszalanckie maniery wskazywały na weteranów.Do każdego wagonu weszło ich około dwudziestu.Bez ceregieli zajęli najlepsze miejsca.Ich poprzedni użytkownicy musieli resztę drogi stać.Między nowo przybyłymi znaleźli się również oficerowie.Ci natychmiast przyłączyli się do równych sobie Szarżą.Kadra oficerska 77.DywizJi zaczęła pobierać pierwsze nauki o taktyce NATO, metodach jej działania, a także dobrych i złych stronach organizacji Paktu Atlantyckiego.Za nauki te zapłacili własną krwią żołnierze, którzy nigdy już nie mieli wsiąść w Kazaniu do pociągu.Rekruci, ponieważ nie posmakowali jeszcze bitwy, obserwowali z podziwem ludzi potrafiących spać nawet w drodze na front.Faslane Szkocja "Chicago" stał przy pirsie.Czekało go kolejne zadanie i trwał właśnie załadunek torped oraz rakiet.Połowa załogi udała się do miasta, gdzie w knajpach stawiała kolejki marynarzom z "Torbaya".Wyczyny ich okrętu podwodnego na Morzu Barentsa były powszechnie znane.Z tego względu "Chicago" miał niebawem wrócić w tamte rejony jako eskorta grupy bojowej lotniskowców, które opuszczały właśnie Morze Norweskie, kierując się w stronę rosyjskich baz na Półwyspie Kolskim [ Pobierz całość w formacie PDF ]