[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Nie zdążyła zapytać, co ma na myśli.Znów chwycił ją za rękę i pociągnął z powrotem do jadalni, gdzie oświadczył zebranym gościom:– Ophelia i ja postanowiliśmy złożyć dziś wieczór przysięgę małżeńską.Jeśli ktoś z tu obecnych chce być świadkiem tej ceremonii, zapraszam.Rozdział 41Ophelia zachowywała się tak jako dorastająca panienka – pochopnie wypowiadała słowa, a potem była zbyt uparta lub urażona, by je cofnąć, zanim było za późno.Potem towarzyszył jej żal, który długo nie chciał przeminąć.Tym razem chodziło o coś więcej niż tylko o żal.O znacznie więcej.Żoną Raphaela Locke’a, wicehrabiego Lynnfield, została w wąskim holu domu urzędnika.Ceremonię umożliwiło specjalne pozwolenie, które wręczył Raphaelowi ojciec, by skorzystał z niego według uznania.Świadkami były jedynie lady Cade i Mary Reid.Reszta gości Cade’ów była zbyt wstrząśnięta, by zostać.Lady Cade jednak od razu skorzystała z okazji uczestniczenia w najważniejszym wydarzeniu sezonu, aby móc je dokładnie zrelacjonować aż do końcowego: „Tak”.Ophelia z pewnością nie tak wyobrażała sobie własny ślub.Wiele razy snuła fantazje, jak idzie nawą wspaniałego kościoła w olśniewającej sukni, w ławkach siedzą uśmiechnięte, szczęśliwe kobiety, które wreszcie pozbyły się konkurencji, oraz jej liczni wielbiciele, którzy umierają z zazdrości, że to nie oni ją zdobyli.Tymczasem wzięła naprędce zorganizowany ślub cywilny.W sąsiednim pokoju chrapała nawet matka urzędnika! To dlatego nie poproszono ich do salonu, by tam złożyli przysięgę małżeńską.Jeśli to w ogóle była przysięga.Może tylko obiecali sobie, że pobiorą się w późniejszym terminie? Ophelia była tak oszołomiona, że nie mogła się skoncentrować na wypowiadanych słowach.Jeśli jednak ceremonia miała moc prawną, Ophelię pocieszała jedynie nieobecność ojca, który nie mógł się pysznić, że wreszcie dostał to, czego pragnął.Kiedy już po wszystkim odwozili lady Cade do domu, zdenerwowana i zmieszana Mary mówiła jak nakręcona o czymś zupełnie nieistotnym.Nowożeńcy nie odezwali się do siebie ani słowem, zupełnie jakby jechali na jakieś mało ważne spotkanie, włączyli się jednak do rozmowy jedynie ze względu na lady Cade.A przynajmniej zrobił to Rafe.Musiał szturchnąć Ophelię, żeby powiedziała choć słowo, podobnie jak podczas ceremonii ślubnej.Mimo szoku pojęła, że musi włączyć się do gry.Odegrać przedstawienie.Kiedy wieść o ślubie rozejdzie się rankiem, lady Cade będzie mogła powiedzieć, że ceremonia była pospieszna i niegodna książęcego syna, lecz to takie romantyczne, że młodzi nie mogli czekać!Kiedy lady Cade wysiadła przed swoim domem, w powozie zapanowała cisza.Znajdowali się jednak tylko o kilka przecznic od rezydencji Reidów.Gdy dotarli na miejsce, Rafe pomógł Ophelii wysiąść.– Teraz będziesz z tym żyć – powiedział ostro.Zatrzasnął drzwi powozu i odjechał.Na chodniku nie było śniegu ani lodu, lecz Ophelia stała jak przymarznięta.Przeżyła kolejny wstrząs, lecz ten był o wiele gorszy.Skoro Rafe się z nią ożenił, dlaczego odwiózł ją do rodziców? Czy w ogóle byli małżeństwem? Nie słuchała ani jednego słowa urzędnika.Mary objęła ją ramieniem w talii.Stały i patrzyły, jak powóz wicehrabiego znika w oddali.– Nie rozumiem, co się stało – powiedziała zdumiona Mary.– Gdyby twój ojciec nie zapewnił mnie, że wyjdziesz za tego człowieka, nigdy bym nie pozwoliła, żeby cię porwał do domu sędziego.Dlaczego zgodziłaś się na coś takiego?Zgodziła się? Czyżby? Prowokując Rafe’a i przyjmując na siebie odpowiedzialność za plotki, których nie rozgłaszała? Chyba można to uznać za niewypowiedzianą zgodę.Obiecując mu, że odbierze mu jego stan kawalerski i sprawi, że będzie cierpiał? Tak, to też był wyraźny przejaw zgody.Ale z pewnością nie liczyła na tak natychmiastowe skutki ani na taką reakcję z jego strony.Chciała tylko zranić go tak mocno, jak on zranił ją.– Czy ja naprawdę jestem mężatką, mamo? – zapytała cicho, nadal patrząc w oszołomieniu na pustą już ulicę.– A może był to tylko pierwszy krok, który musieliśmy zrobić, zanim dojdzie do prawdziwego ślubu? Oficjalne przyrzeczenie, które wymaga obecności świadków i formy pisemnej?– Nigdy o czymś takim nie słyszałam.– Mary zmarszczyła brwi.– Może tylko od synów księcia wymaga się.– Wejdźmy do środka.Jest zimno.– Mary odwróciła Ophelię w stronę domu.– Wydarzenia dzisiejszego wieczoru są ostateczne.Dziwić mogło tylko to, że pobraliście się w dzień, w którym podjęliście decyzję o ślubie.Nie ma jednak nic dziwnego w specjalnym pozwoleniu, które Locke miał przy sobie do wykorzystania w nagłych wypadkach.Takie właśnie drobne przywileje najwyższych warstw społeczeństwa zawsze denerwowały twojego ojca, bo on nie ma odpowiednich koneksji, by je zdobyć.– To sam powinien się wżenić w wyższe warstwy, zamiast wpychać mnie na szczeble towarzyskiej drabiny – mruknęła Ophelia pod nosem.Mary usłyszała ją jednak i uśmiechnęła się.– Taki miał właśnie zamiar, kochanie, dopóki nie zakochał się we mnie.Ophelia spojrzała na matkę.Nigdy wcześniej nie słyszała podobnych słów o ojcu.Zrezygnował z własnych aspiracji dla Mary? To byłoby bardzo romantyczne, lecz on tylko przerzucił je na swoją córkę.Mary westchnęła, gdy zdejmowały w holu okrycia.– No to mamy z głowy wielki ślub, o jakim dla ciebie marzyłam.Kiedy wreszcie ochłonę, na pewno będę ogromnie rozczarowana.Ophelia natychmiast poczuła dodatkowe wyrzuty sumienia.Przyjmowanie gości było największą przyjemnością matki i jedynym celem w jej życiu, a ślub córki mógł stać się ukoronowaniem jej sukcesów.Teraz musiało jej wystarczyć, że w ogóle w nim uczestniczyła.– Przepraszam – powiedziała Ophelia.– Nie przepraszaj, kochanie.To z pewnością nie twoja wina, że pan młody okazał się tak niecierpliwy.Z twojej twarzy wyczytałam, że byłaś równie zaskoczona jak my wszyscy.Winę trzeba chyba przypisać temu specjalnemu pozwoleniu.Jeśli masz w kieszeni coś takiego, kusi cię, by to wykorzystać.– Odniosłaś zupełnie błędne wrażenie, mamo – musiała wyznać Ophelia.– W tym nie było nic romantycznego.Mary znów zmarszczyła brwi [ Pobierz całość w formacie PDF ]