[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.- Wiem, o czym myślisz - powiedział znowu Jem.— Most kolejowy jest okropny.Ale to oznacza, że ludzie rzadko tutaj przychodzą, żeby podziwiać widok.Lubię samotność.I tylko spójrz na rzekę, taką cichą w blasku księżyca.Gdy dotarli do środka mostu, Tessa oparła się o granitową balustradę i spojrzała w dół.Tamiza była czarna, po obu jej stronach rozciągał się Londyn, wielka kopuła katedry św.Pawła majaczyła w oddali niczym biały duch, wszystko spowijała mgła, która kładła się welonem na mieście, łagodząc jego surowe zarysy.Od wody bił zapach soli i rozkładu, mieszając się z wonią mgły.Jednakże w londyńskiej rzece było coś dostojnego, jakby jej nurt niósł ze sobą brzemię przeszłości.- „Słodka Tamiza, płynie cicho, póki nie skończę swojej pieśni" — wyrecytowała Tessa.Normalnie nigdy nie deklamowała poezji, ale czuła, że Jem nie będzie jej oceniał, niezależnie od tego, co ona zrobi.- Słyszałem już wcześniej tę strofę - powiedział tylko.- Will ją recytował.Co to jest?- Prothalamion.- Tessa zmarszczyła brwi.- Nie sądziłam, że Will zna jakieś wiersze.- On bardzo dużo czyta i ma doskonałą pamięć.Zapamiętuje mnóstwo rzeczy.— Oprócz zwykłego stwierdzenia faktu w głosie Jema było coś, co przydawało wagi jego słowom.- Lubisz Willa, prawda? - zapytała Tessa.- Kocham go jak brata - odparł rzeczowym tonem Jem.- To widać - stwierdziła Tessa.- Wszystkich innych traktuje okropnie, ale dla ciebie jest dobry.Bo cię kocha.Czym sobie zasłużyłeś na specjalne względy?324199Jem oparł się bokiem o balustradę.Patrzył na Tessę, ale spojrzenie miał nieobecne.W zamyśleniu stukałpalcami w jadei-towy czubek laski.Korzystając z jego wyraźnego roztargnienia, Tessa przyjrzała mu się uważnie, podziwiając w blasku księżyca trochę dziwną urodę Jema.Był cały bielą, szarością i srebrem, nie taki jak Will z jego wyrazistymi kolorami: niebieskim, czarnym i złotym.- Nie wiem, naprawdę - powiedział w końcu.- Może uznał, że jesteśmy tacy sami, bo obaj nie mamy rodziców.Tak zawsze myślałem.- Ja też jestem sierotą - przypomniała Tessa.- I Jessamine.A Will wcale nie uważa, że jest taki jak my.- Istotnie - przyznał Jem.Miał czujne oczy, jakby nie wszystko mówił.- Nie rozumiem go - poskarżyła się Tessa.- W jednej chwili potrafi być miły, a w następnej okropny.Nie mogę się zdecydować, czy jest dobry, czy okrutny, kochający czy nienawistny.- A czy to ma znaczenie? Musisz koniecznie dojść do jakiegoś wniosku?- Przedwczoraj, gdy Will przyszedł do twojego pokoju, powiedział, że pił przez całą noc, ale później, kiedy ty.natychmiast wytrzeźwiał.Widywałam mojego brata pijanego.Wiem, że ten stan nie mija w jednej chwili.Nawet kiedy moja ciotka chlustała Nate'owi w twarz kubełkiem wody, to nic nie dawało.A Will nie cuchnąłalkoholem ani nie wyglądał na chorego następnego ranka.Ale dlaczego miałby kłamać, że jest pijany, skoro nie był?- Oto wielka tajemnica Williama Herondale'a - skwitował Jem.- Sam się nad tym zastanawiałem.Jak można pić tyle, ileon twierdzi, że pije, i przeżyć, nie mówiąc o tym, żeby walczyć tak jak on.Dlatego pewnej nocy go śledziłem.- Śledziłeś go?Jem uśmiechnął się krzywo.- Tak.Oznajmił, że ma coś do załatwienia, i wyszedł z Instytutu, a ja ruszyłem za nim.Gdybym wiedział, czego się spodziewać, włożyłbym mocniejsze buty.Przez całą noc chodził po mieście, od św.Pawła do Spitafields Market i Whitechapel High Street.Dotarł do rzeki i przez jakiś czas włóczył się po porcie.Nie zatrzymał się ani razu, żeby porozmawiać z choć jedną osobą.To było jak śledzenie ducha.Następnego ranka miał gotową niegrzeczną bajeczkę o swoich przygodach, a ja nie przyparłem go do muru.Skoro mnie okłamuje, musi mieć jakiś powód.- Okłamuje cię, a jednak mu ufasz?- Tak.Ufam mu.-Ale.- Kłamie konsekwentnie.Zawsze wymyśla historyjkę, która przedstawia go w jak najgorszym świetle.324200- Opowiadał ci, co się stało z jego rodzicami? - zapytała Tessa.- Prawdę czy kłamstwa?-Właściwie niewiele - odparł po dłuższej chwili Jem.-Wiem, że jego ojciec opuścił Nefilim, zanim Will się urodził.Zakochał się w Przyziemnej, a kiedy Rada nie chciała uczynić z niej Nocnego Łowcy, opuścił Clave i przeniósł się z dziewczyną do odległej części Walii, gdzie sądzili, że będą mieli spokój.Clave było wściekłe.- Matka Willa była Przyziemną? To znaczy, że on jest tylko w połowie Nocnym Łowcą?- Krew Nefilim jest dominująca - wyjaśnił Jem.- Dlatego opuszczających Clave obowiązują trzy zasady.Po pierwsze, muszą zerwać kontakty ze wszystkimi Nocnymi Łowcami, których znają, nawet z własną rodziną.Nie mogą nigdy więcej z nimi rozmawiać.Po drugie, nie wolno im zwracać się do Clave o pomoc, nieważne, jak wielkie jest zagrożenie.I po trzecie.- Co po trzecie?- Nawet jeśli ty opuścisz Clave, twoje dzieci będą należały do Nefilim - dokończył Jem.Po plecach Tessy przebiegł lekki dreszcz.Jem wpatrywał się w rzekę, jakby mógł zobaczyć Willa na jej posrebrzonej powierzchni.- Co sześć lat aż do czasu, kiedy dziecko skończy osiemnaście, zjawia się przedstawiciel Clave i pyta je, czy chce opuścić rodzinę i dołączyć do Nefilim.- Nie wyobrażam sobie, żeby ktokolwiek się zgodził - powiedziała wstrząśnięta Tessa.- Chyba ktoś taki nigdy więcej nie mógłby kontaktować się z rodziną, tak?Jem skinął głową.- A Will się zgodził? Mimo to dołączył do Nocnych Łowców?- Odmówił.Dwa razy odmawiał.Aż pewnego dnia, kiedy miał dwanaście lat albo coś koło tego, rozległo się pukanie do drzwi Instytutu.Otworzyła je Charlotte.Miała wtedy jakieś osiemnaście lat.Na stopniach stałWill.Podobno cały był pokryty kurzem i brudem, jakby spał w rowach.Oświadczył: „Jestem Nocnym Łowcą.Jednym z was.Musicie mnie przyjąć.Nie mam dokąd pójść".- Tak powiedział? - zdziwiła się Tessa.- „Nie mam dokąd pojsc ?Jem się zawahał.- Wszystko to usłyszałem od Charlotte.Od Willa ani słowa.Ale ona twierdzi, że tak właśnie powiedział.Nie rozumiem.Jego rodzice nie żyją, prawda? Bo inaczej fl chyba przyszliby go szukać? ■- Przyszli - powiedział cicho Jem.- Charlotte mi mówiła, ■ że kilka tygodni po W illu pojawili się jego rodzice.Zapukali ■ do drzwi Instytutu i zaczęli go wołać.Charlotte poszła zapytać W Willa, czy chce się z nimi zobaczyć, a on wpełzł pod łóżko i za- ■ krył uszy rękam i.Nie chciał wyjść za żadne skarby.Nie chciał■324201się z nimi zobaczyć.Charlotte chyba w końcu zeszła na dół■ i odprawiła ich albo sa mi odeszli, nie jestempewien.1- Odprawiła ich? Przecież w Instytucie było ich dziecko.1 Mieli prawo.- Nie mieli prawa.- Jem mówił łagodnym tonem, ale w jego I głosie pobrzmiewał obcy ton, odległy jak księżyc.- Will po- I stanowił przyłączyć się do Nocnych Łowców.Gdy już dokonał I wyboru, rodzice stracili do niego wszelkie prawa.Obowiązkiem I Clave było ich odprawić [ Pobierz całość w formacie PDF ]