[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Stado wilków okrążało parę lwów.Karabiny przeciwko sztyletom.Stosunek sił jeden do pięciu dawałby jeszcze przewagę jemu i Giordino.Ale jeden przeciwko piętnastu? Nie wyglądało to dobrze.Pitt przerwał uwalnianie Summer.W tym samym momencie Epona wyrwała nadgarstek z jego uścisku i przecięła mu głęboko dłoń ostrym sygnetem.Złapał ją za rękę i spojrzał na jej palec.Tanzanit na sygnecie miał kształt konia z Uffington.Pitt zignorował ból i odepchnął ją, po czym uniósł karabin.Nie potrafił zabić kobiet, ale mógł je przynajmniej okaleczyć, żeby uratować od śmierci najbliższego przyjaciela i własne dzieci.Strzelił cztery razy.Pociski trafiły cztery kobiety w nogi.Wszystkie upadły z okrzykami bólu, pozostałe zawahały się, ale nie zatrzymały, zaczęły nacierać z wściekłością i fanatyzmem w oczach, wymachując groźnie sztyletami.Giordino też nie mógł się zmusić do zabicia kobiet.Poszedł w ślady Pitta i zaczął wolno i metodycznie strzelać im w nogi.Trafił pięć, zwaliły się jak kłody.–Stać! – krzyknął Pitt.– Bo będziemy strzelali tak, żeby zabić.Te, które jeszcze nie odniosły ran, przystanęły i spojrzały w dół na swoje siostry wijące się z bólu u ich stóp.Jedna z nich, w srebrzystej szacie, uniosła wysoko sztylet i wypuściła go z ręki.Upadł z brzękiem na kamienną podłogę.Pozostałe kolejno poszły jej śladem.–Zajmijcie się swoimi rannymi!Pitt szybko uwolnił Summer.Giordino trzymał kobiety pod lufą i obserwował, czy nie nadbiegają ochroniarze.Zaklął, kiedy się zorientował, że w zamieszaniu uciekła Epona.Pitt zobaczył, że Summer nie jest w stanie iść i zarzucił ją sobie na ramię.Podszedł do tronu i szybko rozerwał lufą karabinu uchwyty łańcuchów krępujących Dirka.Dirk wyciągnął z ust knebel.–– Tato… – wysapał – skąd się tu wzięliście, na Boga?–– Można powiedzieć, że spadliśmy z nieba – odrzekł Pitt i uściskał syna.–– W samą porę.Jeszcze kilka sekund i… – Dirkowi załamał się głos.–– Teraz musimy się stąd wydostać.– Pitt przyjrzał się szklistym oczom Summer.– Co jej jest?–– Te druidzkie wiedźmy naszprycowały ją jakimś narkotykiem.Pitt bardzo pragnął schwytać Eponę, ale zniknęła bez śladu.Zostawiła swoje siostry i rozpłynęła się w ciemności za kamiennym kręgiem.Wyjął telefon satelitarny z torby przy pasie i wybrał numer.Po długiej ciszy usłyszał głos Gunna:–Dirk?–– Jaką macie sytuację? – zapytał Pitt.– Wyglądało na to, że was trafili.–– Shepard dostał w ramię, ale niegroźnie.Obandażowałem mu raną najlepiej jak umiałem.–– Może pilotować?–– To twardziel.Nie odpuści.–– A ty?–– Oberwałem w głową, ale podejrzewam, że bardziej ucierpiał pocisk – odparł wesoło Gunn.–– Jesteście w powietrzu?–– Tak, około pięciu kilometrów na północ od wyspy – odpowiedział Gunn i zapytał z wahaniem: – Co z Dirkiem i Summer?–– Są cali i zdrowi.–– Dzięki Bogu.Chcecie, żebyśmy was zabrali?–– Czekamy na was.–– Co znaleźliście na wyspie?–– Później ci powiem.Pitt wyłączył telefon i spojrzał na Summer.Dochodziła do siebie.Giordino i Dirk spacerowali z nią tam i z powrotem, żeby odzyskała prawidłowe krążenie.Oczekując na przybycie helikoptera, Pitt obszedł dookoła ołtarz ofiarny i próbował wypatrzyć ochroniarzy Epony, ale nie zauważył nikogo.Światła wokół kamiennych kolumn zgasły, zrobiło się ciemno i nad pogańskim amfiteatrem zapadła cisza.Zanim przylecieli Gunn i Shepard, z pasa startowego na wyspie dobiegł huk silników odrzutowych.W powietrze uniosło się kilka samolotów, jeden po drugim.Pitt przestał się obawiać ataku ochroniarzy i zawiadomił Sheparda, że może włączyć światła lądowania.Kiedy pojawił się helikopter i zanim opadł ku ziemi, zawisnął na chwilę w powietrzu, Pitt zobaczył, że zostali sami w amfiteatrze.Wszystkie kobiety zniknęły.Patrząc na bezchmurne, rozjarzone tysiącem gwiazd niebo, zastanawiał się przez jakiś czas, dokąd mogła uciec Epona.Co zamierzała teraz, kiedy jej szatański plan, który spowodowałby cierpienie milionów ludzi, legł w gruzach pod jeziorem Nikaragua?Będzie teraz poszukiwana, ścigana na całym świecie za przestępstwa popełnione dla swojego szefa, Spectera.Rozpocznie się śledztwo w sprawie Odyssey.Każdy aspekt działalności firmy zostanie dokładnie zbadany.W europejskich i amerykańskich sądach rozpoczną się procesy.Wątpliwe, żeby Odyssey udało się wyjść obronną ręką.A co się stanie ze Specterem? Jaką rolę odegrał w tym wszystkim? Był szefem, ponosił pełną odpowiedzialność za to, co się działo.Jakie stosunki łączyły go z Eponą? W głowie Pitta mnożyły się pytania bez odpowiedzi.Inni rozwiążą te zagadki, powiedział sobie w końcu.Jego rola i rola Giordina na szczęście już się skończyły.Zaczął myśleć o swojej przyszłości.Oderwał wzrok od rozgwieżdżonego nieba i spojrzał na Giordina, który właśnie podszedł do niego.–– Może to niezupełnie odpowiedni moment, żeby poruszać ten temat – zaczął Giordino – ale dużo o tym myślałem.Zwłaszcza przez ostatnich dziesięć dni.Doszedłem do wniosku, że robię się za stary na to, by uganiać się po oceanach i uczestniczyć w zwariowanych przedsięwzięciach Sandeckera.Jestem już zmęczony szaleńczymi wyczynami i eskapadami czy ekspedycjami, które niemal rujnują moje życie erotyczne.Nie mogę już robić tego wszystkiego, co dawniej.Bolą mnie stawy, a naciągnięte mięśnie regenerują się dwa razy dłużej niż kiedyś.–– Więc o co ci chodzi? – uśmiechnął się Pitt.–– Admirał ma do wyboru: albo awansuje mnie na szefa działu podwodnego sprzętu technicznego, albo mnie straci.Znajdę sobie ciepłą posadkę w jakiejś firmie inżynierii morskiej.Wezmę każdą robotę, przy której nie będą do mnie strzelali.Pitt odwrócił się i patrzył przez długą chwilę na niespokojne czarne morze.Potem spojrzał na swoje dzieci; Dirk właśnie pomagał Summer wejść do helikoptera.To oni byli jego przyszłością.–Wiesz co – powiedział w końcu.– Czytasz w moich myślach.CZĘŚĆ VZDEMASKOWANY4811 września 2006 WaszyngtonMinęły trzy dni od powrotu Pitta i dzieci do jego hangaru.O dziewiątej rano Pitt dobrał krawat do swojego jedynego trzyczęściowego czarnego garnituru w prążki.Zapiął kamizelkę, wsunął do kieszonki stary złoty zegarek z dewizką, przeciągnął złoty łańcuszek przez dziurkę od guzika i włożył do drugiej kieszonki.Rzadko się tak ubierał, ale to był naprawdę wyjątkowy dzień.Szeryfowie federalni zatrzymali Spectera, kiedy jego pilot popełnił błąd – w drodze do Montrealu wylądował w stolicy Portoryko, San Juan, żeby zatankować samolot.Wręczyli mu wezwanie do stawienia się przed komisją kongresową badającą jego operacje górnicze w Stanach Zjednoczonych i zabrali go do aresztu w Waszyngtonie, żeby nie mógł uciec do innego kraju.Ponieważ swój plan zamrożenia Europy i Ameryki Północnej realizował za granicą, prokurator federalny nie mógł go oskarżyć.Komisja miała związane ręce.Istniała tylko niewielka szansa na to, że uda się go postawić przed sądem.Można było tylko ujawnić jego ciemne interesy i zakazać mu dalszej działalności w Stanach Zjednoczonych.Epony nie dało się wytropić, zniknęła bez śladu [ Pobierz całość w formacie PDF ]