[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Kiedy się zbudziła, było jeszcze ciemno.Ktoś siedział na łóżku i próbował uspokoić rozwrzeszczanego Brendana.Ellie usiadła i zapaliła lampkę nocną.— Która godzina? — spytała.— Trzecia — usłyszała.To była Daisy.Wciąż miała na sobie niebieską suknię druhny.— Byliśmy z Clintem u Pauli.Dopiero wróciłam.Usłyszałam płacz Brendana i chciałam go uciszyć, zanim cię obudzi, ale zdaje się, że trzeba go nakarmić.— Mały, wstrętny żarłok.— Ellie rozpięła koszulę nocną, a Daisy podała jej dziecko.— Przecież karmiłam go dopiero pięć godzin temu.— Pewnie jesteś bardzo zmęczona, skoro nie usłyszałaś, że płacze.— „Zmęczona" to za mało powiedziane.Jestem kompletnie wykończona — odparła Ellie żałosnym głosem.— Może powinnaś zacząć karmić go tylko z butelki.Mogłybyśmy wtedy wstawać do niego na zmianę.Ja chętnie pomogę.Babcia też.Poproś lekarza, żeby przepisał ci tabletki na zatrzymanie pokarmu.— To naprawdę możliwe? — Ellie uznała, że to doskonały pomysłi postanowiła z samego rana zobaczyć się z lekarzem.— Jeśli chcesz, zrobię nam kakao.— Poproszę.Zjadłabym też ciastko.Umieram z głodu.Kiedy kuzynka wróciła do pokoju, Brendan zdążył wyssać już połowę mleka z drugiej piersi mamy.— Jakie to uczucie? — spytała Daisy.— Czasem boli, a czasem łaskocze.— Clint i ja będziemy mieli całą gromadkę dzieci.— Naprawdę?! Czyj to pomysł? Clinta czy twój? — Ellie miała wrażenie, że Clint trzyma się od niej z daleka.Odkąd wróciła, nie spotkali się ani razu.— Chyba mój.Znasz Clinta.Wiesz, jaki jest nieśmiały.Na pewne tematy po prostu nie chce rozmawiać.„Między innymi o dzieciach" — dodała w myślach cynicznie Ellie.— Nadal zamierzacie się pobrać?— Tak, za rok.W styczniu 1979.Ty i Moira mogłybyście być druhnami na moim ślubie — zaproponowała grzecznie Daisy.— Dzięki, to bardzo miło z twojej strony.— Ellie popatrzyła na niewinną, dorodną twarz Daisy.Przez ostatni rok bardzo się zmieniła: nabrała pewności siebie i miała wielu znajomych, choć nadal wyglądała przeciętnie, a jej sylwetka była tak samo krępa jak dawniej.Moira powiedziała, że znajomi Daisy to artyści.Uważała, że Daisy fantastycznie maluje.Na jakiejś wystawie sprzedano, nawet kilka jej obrazów.— To znaczy, że ktoś je kupił? Za pieniądze? — Ellie pamiętała, że zachłysnęła się wtedy ze zdziwienia.— Tak.Niesamowite, prawda?— Rzeczywiście, niesamowite.Brendan przestał ssać i z zadowoleniem oblizał usta.Ellie przełożyła go sobie przez ramię, żeby mu się odbiło.— Jak chcesz, ja to zrobię, a ty w tym czasie wypij kakao i zjedz ciastko.— Dziękuję ci, Daisy.— Ellie z wdzięcznością podała jej dziecko.— Lubię go trzymać.To miłe uczucie, kiedy się tak do mnie przytula.— Daisy delikatnie poklepała Brendana po plecach.— Jest bardzo męski.W koszulce nocnej mu nie do twarzy.Kupię mu elastyczne, jednoczęściowe śpioszki, dobrze?— Dobrze.— Pójdę jutro do sklepu z odzieżą dla niemowląt.Ellie doznała miłego uczucia.Leżała wygodnie, oparta o poduszkę, sączyła kakao i obserwowała, jak ktoś inny zajmował się jej dzieckiem.— A jak tam wyniki matur? Jesteś zadowolona? — spytała Daisy.— Poszło mi dużo lepiej niż się spodziewałam.— Ellie rzeczywiście była zaskoczona.Otrzymała pozytywne oceny, chociaż przed egzaminem nie powtórzyła materiału z ani jednego przedmiotu.— Pójdziesz teraz do pracy?— Nawet o tym nie myślałam.A co z Brendanem?— Babcia się nim zaopiekuje, prawda? Nami też się opiekowała, kiedy twoja mama była chora, a moja chodziła do pracy.— Chyba tak — powiedziała zamyślona Ellie.Kiedy Daisy wyszła, a Brendan chrapał cichutko w swoim łóżeczku, Ellie otuliła się kołdrą i zaczęła zastanawiać się nad tym, co przed chwilą usłyszała.Nie interesowała ją zwykła praca w biurze czy w banku.Chciała zatrudnić się w nocnym klubie albo w agencji reklamy.Pragnęła podróżować po świecie jako modelka lub aktorka.Sądziła, że dziecko położy kres jej marzeniom, ale skoro babcia i tak zaopiekuje się Brendanem, ona może pójść do pracy albo po prostu wyjechać!Może.Ellie czuła, że kiedy babcia dowie się o jej planach, na pewno odmówi [ Pobierz całość w formacie PDF ]