[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Tanni krzyknęła i szybko odwróciła się do Shawa.349– W porządku? – spytał cicho.– Trzeba natychmiast zawiadomić szeryfa! – powiedziała, niestety czując, że jest bliska histerii.– On.Ten.człowiek musi tu być od bardzo dawna.– Nieważne, jak długo.Przecież to był człowiek, ktoś, kto tutaj umarł.Na pewno strasznie się bał.Trzeba jak najszybciej zadzwonić do szeryfa.– Dobrze.Masz rację, chociaż szczerze mówiąc, nie zamierzałem zawracać mu tym głowy.Tanni przeciwnie.Przecież ten człowiek na pewno nie umarł z własnej, nieprzymuszonej woli.Ktoś mu w tym pomógł, dlatego sprawiedliwości powinno stać się zadość, a nieszczęsne szczątki trzeba pochować z należytym szacunkiem.– Chodź, Shaw.Komórkę zostawiłam w samochodzie.Po półtorej godziny na drodze pod lasem pojawiły się wozy policyjne z migającym czerwonym światłem.Wysypali się z nich policjanci.Wyjęli z samochodów duże reflektory i weszli do jaskini, idąc za wskazówkami Shawa.TL ROn zaś i Tanni, trzymając się za ręce, siedzieli w samochodzie szeryfa Troya Davisa.Przedtem szeryf rozmawiał z Shawem, a jeden z jego zastępców przesłuchał Tanni.Zeznali to samo, co oczywiste, więc ich nie rozdzielono.Po jakimś czasie szeryf otworzył drzwi samochodu.– Shaw, kiedy dokładnie znalazłeś te zwłoki?– Jak już mówiłem, trzy dni temu.– Pytam jeszcze raz.Niczego nie dotykałeś? Nie przesuwałeś szczątków w inne miejsce?– Nie.Tak jak powiedziałem, nie dotykałem niczego.350Szeryf Davis zaczął zapisywać coś w swoim notatniku, a z jaskini wyszło dwóch policjantów z wielkim czarnym plastikowym workiem, który zanieśli do ambulansu.– Kto to był? – spytał Shaw.– Wiadomo już?Szeryf pokręcił głową.– Tego nie mogę powiedzieć.Tanni i Shaw spojrzeli po sobie.– Czy to znaczy, że zidentyfikowaliście już ciało, ale panu nie wolno nam wyjawić, o kogo chodzi? – spytała Tanni.– Czy też wciąż nie wiadomo, kto to był?Szeryf zmarszczył brwi.– Nie wiadomo.– Czyli będziecie szukać w rejestrze osób zaginionych.– Będziemy szukać, gdzie trzeba.– Troy Davis głośno zamknął notes.– I znajdziemy.Odkąd ja jestem szeryfem w Cedar Cove, nie ma tu morderstw niewyjaśnionych.To też nie będzie wyjątkiem.TL R351ROZDZIAŁ TRZYDZIESTY CZWARTYChristie podczas przerwy na lunch sprawdziła pocztę głosową.Było coś.Nagrała się Teri, w ciągu kilku godzin trzykrotnie.Niestety, każde kolejne nagranie było jeszcze bardziej radosne.Podejrzanie radosne, czyli coś musiało się stać.Oddzwoniła natychmiast.– Możesz wieczorem wpaść do nas? – spytała Teri bez żadnych wstępów.Christie odetchnęła głęboko.Była prawie pewna, że telefony siostry mają związek z Jamesem i tym reporterem.– Teri, ten artykuł się ukazał, czy tak?– Wszystko powiem, jak się zobaczymy.Christie znów odetchnęła głęboko, bo niestety był jeszcze jeden powód do niepokoju, i naprawdę bardzo istotny.– Teri, a ty.czujesz się dobrze?– Super – zapewniła ją Teri.– Cała trójka rozrabia aż miło.Teraz TL Rjestem pewna, że zrobili sobie mecz.Piłka nożna!Christie, choć tak pełna niepokoju, jednak musiała się uśmiechnąć.– Kochane dzieciaki.Teri, naprawdę nie możesz mi powiedzieć, o co chodzi?– Nie.Przyjedź do nas zaraz po pracy.Możesz?– Jasne.W rezultacie Christie była okropnie zdenerwowana, tym bardziej że ostatnio nastrój miała raczej kiepski, ponieważ wiedziała, że z Jamesem zobaczy się dopiero w święta.Zadzwonił do niej i nagrał się na pocztę.352Powiadomił, że wyjeżdża, co najmniej przez tydzień nie będzie go w Cedar Cove.Może wyjechał z powodu tego nieszczęsnego artykułu, który mógłukazać się w każdej chwili.Christie podczas rozmowy z reporterem próbowała wyciągnąć z niego, kiedy ma zamiar opublikować swoje rewelacje na temat Jamesa Gardnera, jednak nic jej nie powiedział.Może sam jeszcze nie wiedział, a może po prostu nie chciał tego zdradzać.A James nawet nie poinformował jej, dokąd jedzie.Zapewnił tylko, że będą w kontakcie.Ale i tak cudnie, że się nagrał.Christie wielokrotnie włączała pocztę, zamykała oczy i po raz kolejny słuchała głosu Jamesa.Tamten sobotni wieczór był po prostu magiczny.Zjedli łososia – na szczęście Christie udało się dać prawdziwy popis sztuki kulinarnej.Potem siedzieli przed kominkiem zapatrzeni w ogień.James obejmował Christie, a ona na jego ramieniu oparła głowę.Było po prostu przecudownie.Nigdy dotąd nie czuła takiej bliskości z mężczyzną.Lista jej byłych kochanków, co tu ukrywać, była długa, ale przy żadnym z nich ani przez sekundę nie czuła się tak jak wtedy, kiedy była z Jamesem.Z Jamesem wszystko było inaczej.TL RMógł z nią się przespać już co najmniej dziesięć razy.Nie miałaby nic przeciwko temu, tym bardziej że czuła coś bardzo ważnego: James naprawdę jej pragnął.To było wręcz oczywiste.Każda komórka w jego ciele domagała się Christie, podobnie jak komórki w ciele Christie domagały się Jamesa.Czuła, że niebawem dojdzie do zaspokojenia obopólnych pragnień, z tym że ten aspekt nie był jedynym w jej związku z Jamesem.O nie.To było coś o wiele głębszego, coś bardzo.szlachetnego.Nie chodziło tylko o potrzeby ciała czy o to, w czym jedna strona może przydać się drugiej.Kochali się.353W każdym poprzednim związku Christie czuła się niepewnie.Za każdym razem, kiedy faceta nie było przy niej, zastanawiała się, czy nie jest teraz z inną kobietą.Czy wróci do niej.A kiedy już wrócił, zastanawiała się, czy jej jeszcze chce.Czy kiedy kocha się z nią, nie myśli o tej drugiej kobiecie.Z Jamesem było całkiem inaczej.Wyjechał, a Christie w ogóle się nie martwiła, czy celem jego wyjazdu nie było spotkanie z inną kobietą.Czy James po prostu nie porzucił jej.Była pewna, że wróci i może faktycznie w Wigilię pomoże jej roznosić świąteczne koszyki dla potrzebujących.Skontaktowała się już z Armią Zbawienia w Seattle.W dzień Bożego Narodzenia będzie pomagać w wydawaniu posiłku bezdomnym.Może James dołączy do Christie, a potem – tego już była pewna – pojedzie do niej i razem zasiądą do świątecznego stołu.Nie mogła się doczekać, kiedy weźmie się do pieczenia.Od tygodnia studiowała książki kucharskie i obmyślała menu.To były jej najprzyjemniejsze godziny.Bo szczerze mówiąc, to Christie absolutnie miała zadatki na kurę domową.Czego nikt nie podejrzewał, nawet Teri.TL RW drodze do siostry, kiedy przejeżdżała przez Cedar Cove i wszędzie widziała świąteczne dekoracje, reagowała na nie całkiem inaczej.Kiedyś na ich widok robiło jej się smutno, a w tym roku przeciwnie, bo odczuwała radość.Cieszyła się jak dziecko z nadchodzących świąt.Cieszyła tak bardzo, że zawsze kończyło się na wilgotnych oczach.Miała wielką nadzieję, że problem, który niewątpliwie zaistniał, nie ma żadnego związku z ciążą Teri, bo mimo jej zapewnień, że wszystko jest wspaniale, wszyscy wokół czuli pewne obawy.Przecież to trojaczki!Trojaczki.W sumie nic dziwnego.Droga siostrzyczka, jak się już do czegoś zabierze, nie poprzestaje na byle czym!354Kiedy przejechała przez bramę, zobaczyła Teri, która czekała na nią przed drzwiami.Minę miała przerażająco poważną.Christie szybko zaparkowała, wyskoczyła z samochodu i pognała do siostry, która szybko wciągnęła ją do środka [ Pobierz całość w formacie PDF ]