[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Zaawansowane szukanie dało natychmiastowy wynik.Był, David Janiak, teksty i zdjęcia.Zwisający z balkonu apartamentowca przy Central Park West.Zawieszony pod dachem budynku z loftami w Williamsburgu, części Brooklynu.Wiszący nad sceną podczas koncertu w Carnegie Hall, sekcja smyczków w rozsypce.Wiszący nad East River, na moście Queensboro.Siedzący na tyle policyjnego radiowozu.Stojący na balustradzie tarasu.Wiszący na dzwonnicy kościoła w Bronksie.Zmarły w wieku trzydziestu dziewięciu lat, wszystko wskazuje na to, że z przyczyn naturalnych.Aresztowano go wielokrotnie za wtargnięcie na teren prywatny, lekkomyślne stwarzanie zagrożenia i zakłócanie porządku.Pobity przez grupę mężczyzn przed barem w Queens.Kliknęła dalej, do zapisków z dyskusji panelowej w New School.„Spadający Człowiek.Pozbawiony uczuć ekshibicjonista czy odważny kronikarz czasów terroru?”.Przeczytała kilka wypowiedzi, a potem zrezygnowała.Kliknęła dalej, do odnośników po rosyjsku i w innych słowiańskich językach.Przez chwilę wpatrywała się w klawiaturę.Sfotografowany z uprzężą zabezpieczającą, jego asystent usiłujący zasłonić go przed obiektywem.Sfotografowany z zakrwawioną twarzą w holu hotelowym.Wiszący pod gzymsem kamienicy w Chinatown.Wszystkie skoki wykonywał głową w dół, nigdy ich nie zapowiadając.Jego występy nie były przeznaczone do upamiętniania przez fotografa.Istniejące zdjęcia wykonali ludzie, którzy akurat znajdowali się na miejscu, albo zawodowy fotoreporter powiadomiony o wydarzeniu przez przechodnia.Studiował aktorstwo i sztukę dramatyczną w Institute for Advanced Theatre Training w Cambridge w stanie Massachusetts.Jego nauka obejmowała trzymiesięczny pobyt w moskiewskiej Akademii Sztuki Teatralnej.Zmarły w wieku trzydziestu dziewięciu lat.Żadnych śladów przestępstwa.Cierpiał na niewydolność serca i nadciśnienie.Pracował bez bloczków, kabli, lin.Tylko ta uprząż.Nie używał nawet liny bungee, która zamortyzowałaby wstrząs po spadaniu z dużej wysokości.Wyłącznie splot pasów pod koszulą i granatowym garniturem, z jednym sznurem wyłaniającym się z nogawki, przymocowanym do miejsca skoku.Większość zarzutów oddalono.Wymierzano grzywny i udzielano upomnień.Natrafiła na kolejną falę języków obcych, wiele liter opatrzonych symbolem akcentu silnego i przeciągłego oraz innymi znakami, których nazw nie potrafiła sobie przypomnieć.Patrzyła w ekran, czekając na jakiś odgłos z ulicy, pisk hamulców, alarm samochodowy, coś, co zagnałoby ją z pokoju z powrotem do łóżka.Jego brat, Roman Janiak, programista komputerowy, pomagał mu przy większości skoków, ukazując się widzom tylko wtedy, gdy było to nie do uniknięcia.Jego zdaniem plany ostatecznego upadku nie uwzględniały uprzęży zabezpieczającej.Pomyślała, że tak mogłaby się nazywać karta w talii tarota, Spadający Człowiek, litery napisane gotykiem, postać osuwająca się po burzowym nocnym niebie.Toczyły się dyskusje na temat pozycji, którą przyjmował podczas spadania, pozycji, którą utrzymywał w stanie zawieszenia.Czy miała odwzorowywać ułożenie ciała konkretnego mężczyzny, którego sfotografowano, gdy spadał z północnej wieży World Trade Center, głową w dół, ręce po bokach, jedna noga ugięta, mężczyzny na zawsze w akcie swobodnego spadania na majaczącym tle paneli kolumnowych wieży?Swobodne spadanie oznacza spadanie ciała w atmosferze, bez żadnego urządzenia powodującego hamowanie, takiego jak spadochron.To idealny ruch spadającego ciała, które podlega wyłącznie działaniu ziemskiego pola grawitacyjnego.Nie czytała dalej, ale od razu się zorientowała, o jakim zdjęciu mówi relacja.Przeżyła wstrząs, gdy po raz pierwszy je zobaczyła.Mężczyzna spadający głową w dół, z tyłu wieże.Masywność budynków wypełniała kadr.Mężczyzna spada, wieże się stykają, pomyślała, w tle.Ogromne unoszące się linie, pionowe kolumnowe pasy.Mężczyzna w zakrwawionej koszuli, pomyślała, albo ze śladami ognia, i ten efekt kolumn z tyłu, cała ta kompozycja, ciemniejsze pasy dla bliższej wieży, północnej, jaśniejsze dla drugiej, i masywność, ogrom, i ten mężczyzna, usytuowany niemal dokładnie między rzędami ciemniejszych i jaśniejszych pasów.Głowa naprzód, bezwład, pomyślała, to zdjęcie wypaliło dziurę w jej umyśle i sercu, dobry Boże, to spadający anioł, a jego piękno jest straszliwe.Kliknęła dalej i zobaczyła to zdjęcie.Wbiła wzrok w klawiaturę.Idealny ruch spadającego ciała.Pierwsze ustalenia mówiły o śmierci naturalnej, sekcja zwłok i raport toksykologiczny wkrótce [ Pobierz całość w formacie PDF ]