[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.- Ponieważ - odparła - masz kontakt w ochronie Gór-Kom W żaden inny sposób nie mógłbyś go wrobić.- Imię „Angus" n mogło jej przejść przez usta, nie potrafiła go z siebie wydusić.- P mogłam wam podrzucić te zapasy, ale przecież nie ukradlibyście i bez pomocy, bez kogoś z ochrony, kto podjął ryzyko, żeby wamumożliwić- Może o to właśnie chodzi w tej chwili.Może wasz kontakt czuje, że grunt pali mu się pod nogami i chce mojego powrotu, żeby odwrócić uwagę ochrony od metody wykradzenia tych zapasów.Ale nie w tym rzecz.Kimkolwiek on jest, niezależnie od powodów, dla jakich wam pomagał, na pewno wam o mnie powiedział.Nick nie zaprzeczył.Mógł, choć nie musiał cenić inteligencji u kobiet; w każdym razie zaakceptował ją u Morny.Rozłożył ręce.- Teraz rozumiesz nasz problem.- Nie.Nie rozumiem.Mam własne powody do zmartwienia i nie wiem.- Ja ci wytłumaczę - przerwała jej Vasaczk tonem żrącym jak kwas.- Jesteś gliną.Może dlatego pozwoliłaś się zabrać.Ochrona dorwała Thermopyle'a.Teraz ty chcesz dopilnować, żeby policja ZKG dorwała nas.Morna otworzyła usta ze zdumienia.Ktoś, kto podejrzewał ją o takie działania, nie miał pojęcia, co oznaczała dla niej niewola u Angusa.To znaczy każdy na pokładzie Kapitańskiego kaprysu,A zatem nie mają powodu, by podejrzewać istnienie implantu strefowego.Ich uprzedzenia i obawy dotyczą czegoś zupełnie innego.W błąd wprowadził ich fakt, że jest policjantką.I założenie, że ma policyjne powody, by robić to, co robi.Stojąc plecami do Mikki, patrząc na Nicka, tylko na Nicka, odparła pogardliwie:- Nie jestem samobójcą.Gdybym chciała was zdradzić, nie stawiałabym się w tej sytuacji.Gdy tylko ochrona go aresztowała.-mimo gniewu, wciąż nie potrafiła głośno wymówić imienia „Angus" -.zawołałabym strażnika i powiedziała, żeby nie pozwoliliwam opuścić Stacji.Potem mogłabym dowolnie długo z nimi dyskutować.Bezpiecznie.A wy, razem ze zdrajcą z ochrony, bylibyście aresztowani.Ta odpowiedź uciszyła Mikkę, ale oczy Nicka nie drgnęły.- Więc rozumiesz nasz problem - powtórzył.- Nie.- Strach i złość wciąż nabierały mocy; z trudem powstrzymywała się od krzyku.- Nie umiem czytać w myślach.Nie wiem, jakie masz problemy, dopóki sam mi tego nie powiesz.Bo mój problem to zrozumienie, po co wam była potrzebna policjantka.4849Lind zachichotał złośliwie, a kobieta przy konsoli celów mruknęła tylko:- Bzdura.Nick odchylił głowę i roześmiał się głośno.- Morno - odezwał się Vector spokojnie, jakby omawiał ru we trajektorie lotu.- Jeśli się chwilę zastanowisz, sama zrozu że musimy wiedzieć, dlaczego zostałaś z kapitanem Thermop- Jesteś gliną.- Głos Mikki był cichy i jadowity.- On jest tern i rzeźnikiem.Jest śmieciem.- Być może cytowała Nicka, pracowałaś dla niego.Zostałaś przy nim, kiedy wrócił na S Nie dopuściłaś do niego ochrony.Jedyne, co zrobiłaś przeć' niemu, to zniesienie blokady ładowni.Jeśli nie wytłumaczysz dlaczego, wsadzimy cię do kapsuły i wystrzelimy w stronę Gór; mu.Mogą cię łapać.Szczęśliwej drogi.Morna czuła, jak na mostku gęstnieje aura wrogości.W dzi sposób dodało jej to sił.Vasaczk i pozostali chcieli odkryć jej mnice; zatem te tajemnice wciąż były ukryte.Nie miała poj w jaki sposób, ale postanowiła to wykorzystać.- Mówiłam ci - powiedziała, zwracając się do Nicka, za zwracając się do Nicka.- Pogromca gwiazd się rozpadł.By tam skazana na śmierć.On mnie znalazł.i potrzebował zał Dobiłam z nim targu.żeby ratować życie.Dałam mu immun' taki, na jaki było mnie stać.Dowódcą Pogromcy gwiazd był ojciec.Połowa załogi należała do rodziny.Nie chciałam umi w ich grobie.- Gdyby to była prawda - wtrąciła gniewnie Mikka - opus byś go, jak tylko dotarliście do Gór-Komu.- Wyrzućmy ją - zaproponowała Carmel.- Po co nam to wszysOlbrzymi, zdeformowany mężczyzna przy konsoli danychzwał się po raz pierwszy.- Zgadzam się - oświadczył zaskakująco nieśmiałym gło;jakby zadawał pytanie.- Jeśli zostanie, na pewno sprawi kłopotNick rozejrzał się po mostku, po czym wrócił spojrzeniem Momy.- Widzisz? - zapytał, wciąż rozbawiony.- Musisz wymyścoś lepszego.Tylko mi nie mów.- usłyszała groźbę w je,głosie - że zrobiłaś to z namiętności do mnie.Już to słyszał501 takimi kobietami miło jest się zabawiać na Stacji, ale nie zabieram ich ze sobą w przestrzeń.Morna znalazła się w ślepym zaułku.Ale jak dotąd nikt jeszcze nie wspomniał o implancie.W dodatku wiele czasu poświęciła na przygotowania do takiej sytuacji.Nie poddawała się._ Masz rację - przyznała, nie słabo, jak pokonana, ale gniewnie, demonstrując tyle złości, ile się ośmieliła.- Wiedział o mnie coś, czego wy nie wiecie.Wiedział, że to ja doprowadziłam do katastrofy Pogromcy gwiazd.Jeśli nie liczyć cichego szumu filtrów powietrznych i lekkiego naporu ciągu na kadłub, na mostku zapanował absolutny bezruch i cisza.Milczała, dopóki nie odezwał się Nick.- A dlaczego, u diabła, miałabyś zrobić coś takiego? Morna spojrzała mu prosto w oczy.- Ponieważ mam chorobę skokową.To go zaskoczyło.Widziała, jak krew odpływa z blizn; zamarł, nieruchomy i złowieszczy jak nabity pistolet.Ktoś z załogi zaklął pod nosem.Mikka Vasaczk ze świstem wciągnęła powietrze.Vec-tor przyglądał się Mornie z powagą.- Atak przychodzi przy dużym przeciążeniu.- Wspomnienie,i fakt, że musiała o tym mówić, napełniły ją goryczą; ale wykorzystała rozdrażnienie i wstręt, by zogniskować swój gniew.- Jest jakprzykazanie; nie mam żadnego wyboru.Zmusza mnie do uruchomienia autodestrukcji.Zginęłabym, ale ojciec zdążył przerwać sekwencję.Wybuchły tylko silniki sterujące; skokowe zostały całe.Wytrzymał mostek rezerwowy.Byłam tam sama.Zrobiłam to samo,kiedy Ślicznotka was ścigała.Ale on znał problem.Zatrzymał mniew porę.Dlatego z nim zostałam.Nie miałam już dokąd pójść.Jeślinie wytrzymuję przeciążeń, to w policji jestem skończona.Póki niezniszczyłam Pogromcy gwiazd, mogłam liczyć na pracę na jakiejśstacji, może w sztabie.A teraz mogę tylko mieć nadzieję, żewszczepią mi implant strefowy, żeby nade mną zapanować.Urwała na moment.- Czy ty chciałbyś żyć z implantem strefowym'? - zapytała.-Chciałbyś, żeby ktoś naciskał guziki, włączał cię i wyłączał? Janie.Dlatego pozwoliłam, żeby mnie uratował.Zostałam z nim.51Obiecałam, że go nie wsypię.Poparłam, kiedy tego potrzeboI uciekłam do was, kiedy tylko miałam okazję, bo.- Zakrztsię niemal na samo wspomnienie.- Bo on jest kim jest.A ty gopokonałeś.Nie miałam się gdzie podziać.;- Ty suko! - Lind niemal toczył pianę i przewracał wyłupi mi oczami.- Skąd ci przyszło do głowy, że chcemy tu jakiejś riatki z chorobą skokową? Wywal ją! - wrzasnął do Nicka.-strzel ją do Gór-Komu.Niech ją biorą.Niech na nich próbuje s jej choroby.Przecież to bomba zegarowa.- Unieruchomi nas - wtrąciła Mikka [ Pobierz całość w formacie PDF ]