[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.W zapadającym zmroku trawniki i drzewa przybrały kolory łagodnej szarości i czerwieni.Staliśmy na dziedzińcu, nie patrząc niemal na siebie.Bardzo krępujące.- To co? - odezwałam się w końcu.- Jesteś teraz moim prywatnym trenerem sztuk walki?Logan skinął głową.- Czy pani Metis cię o to prosiła? A może cię zmusiła?Spytałam, bo chciałam wiedzieć.nie, m u s i a ł a m wiedzieć, co Logan do mnie czuje, czy jest mną zainteresowany, czy też po prostu został wmanewrowany w tę sytuację.- Nie, nie zmuszała mnie - odparł Logan cicho.- Poprosiła mnie, razem z trenerem Ajaksem i panem Nickamedesem, a ja się zgodziłem.- Dlaczego?Po raz pierwszy Logan spojrzał na mnie i uśmiechnął się tym swoim seksownym uśmiechem.- Bo ktoś musi cię pilnować, Cyganko.Nieustannie wpadasz w kłopoty.Oboje wiemy, że nie możesz nawet przejść się po kampusie, żeby dosłownie nie wpadać na ludzi.Uśmiech złagodził jego lodowate spojrzenie i przez moment wydawało mi się, że między nami jest tak, jak było przed balem.Że znowu droczy się ze mną, jak poprzednio.Zebrałam się więc na odwagę i zrobiłam coś, o czym myślałam od tego wieczoru w bibliotece.- Może.porozmawialibyśmy o tym? Przy kawie.albo.no, przy czymkolwiek.No tak, zapraszałam go, a on o tym wiedział.Ale chyba mu się to nie podobało, bo natychmiast cały zesztywniał.Ciepło z jego oczu wyparowało, zacisnął usta i odsunął się o krok.- To zły pomysł, Gwen - powiedział.Oho.Użył mojego imienia, czyli mówi poważnie.Zrobiło mi się ciężko na sercu.- Dlaczego nie? Ja cię.lubię.Bardzo.I wydaje mi się, że też mógłbyś.mnie lubić?Zrobiło mi się niedobrze.To zabrzmiało, jakbym go potrzebowała, jakby bardzo mi zależało.- Lubię cię, Gwen.Bardzo.Jesteś naprawdę wyjątkowa - odparł Logan ciepło.Zaraz jednak głos mu stwardniał.- Ale wielu rzeczy nie wiesz.Na przykład jacy są Spartanie.I nie wiesz wielu rzeczy o mnie.Nawet nie chcę, żebyś wiedziała.Nie jestem taki, jak sobie wyobrażasz.Nie jestem bohaterem.Daleko mi do tego.Logan miał w oczach błędny, bolesny, nieszczęśliwy wyraz, taki sam jak Forrest Paige tuż zanim dotknęłam jej szczotki.Tajemnice Spartanina musiały być naprawdę niezłe.A żeby je poznać, wystarczyło sięgnąć ręką i go dotknąć.Logan był pierwszym chłopakiem, który mi się podobał od.no, od niepamiętnych czasów.I stał koło mnie, mówiąc, że owszem, lubi mnie, ale że nie możemy iść razem na kawę.Nie mówiąc już o czymś innym.Chciałam się dowiedzieć, co ukrywa, co to za straszny sekret, który miałby mnie do niego zniechęcić.Chciałam to wiedzieć od razu.Dzięki mojemu darowi to mogło być łatwe.Wystarczyłoby złapać go za rękę i wszystkiego bym się dowiedziała.Pokusa była zbyt silna.Ale przyszła mi na myśl Jasmine Ashton i to, jak posłużyła się magią, by osiągnąć zemstę na przyjaciółce.Przypomniałam sobie, co babcia Frost mówiła mi o innych ludziach takich jak my, o innych Cyganach.Że niektórzy używali swych darów do samolubnych celów.I to często złych.Powoli zaciskałam pięści.Nie, nie będę taka.Nie w stosunku do Logana.Nie wobec kogoś, na kim mi zależy.Nie posłużę się swoim darem, tym, który Nike dała mojej rodzinie, żeby zmusić go do ujawnienia swoich tajemnic.Teraz już jestem mądrzejsza.Lepsza.Jestem lepsza niż Jasmine i podobni jej żniwiarze, którzy używają swoich mocy do krzywdzenia innych ludzi.Więc tylko stałam, patrząc na Logana wzrokiem, w którym moje uczucia były aż nadto widoczne.Ale on nie patrzył na mnie.- Logan! - dobiegł nas jakiś głos.- Tu jesteś!Przez dziedziniec szła do nas dziewczyna - ta sama, którą Logan zaprosił na bal.Ta, która wściekała się, że ze mną tańczy.Daphne powiedziała mi, że nazywa się Savannah Warren, że jest Amazonką i mieszka w Walhalli.Popytałam i okazało się, że to właśnie z jej okna wyskoczył Logan tego dnia, kiedy wpadłam na niego, wracając z laptopem Jasmine w torbie po włamaniu do jej pokoju.Savannah spojrzała na mnie arogancko i wsunęła się między mnie i Logana.Spartanin objął ją, a ona stanęła na palcach i go pocałowała, po czym zaplotła ramiona wokół jego szyi.Ścisnęłam pięści.Gdyby Amazonka wsunęła język nieco głębiej w jego gardło, to by mogła dobrać się mu do mózgu.Oczywiście jeśli go miał.Po minucie ssania sobie twarzy rozłączyli się.Logan uśmiechnął się do niej, ale oczy miał nadal chłodne.Savannah odwróciła się zmierzyła mnie triumfującym spojrzeniem.Moje serce zamieniło się w lód.To tak ma być.Logan Quinn, naczelny dziwkarz Akademii Mitu, powraca.A ja znowu jestem dla niego tylko Cyganką.- Gotowy jesteś, skarbie? - zagruchała Savannah, kładąc głowę na ramię Logana i zerkając na niego spod długich, doskonałych rzęs.- Jasne.Chodźmy - odparł.-1 tak już skończyliśmy rozmawiać z Cyganką.A potem odwrócił się i odszedł z nią, nawet się nie obejrzawszy.Stałam jak wrośnięta w ziemię, czując, że serce mi pękło, mimo że wcale nie miało być złożone w ofierze.ROZDZIAŁ 26Nieco później tego samego wieczoru przyszła do mnie Daphne z pizzą i sześciopakiem napojów.Miały to być materiały pomocnicze do poważnej sesji naukowoplotkarskiej.Ja naturalnie zapewniałam deser, bo kiedy wczoraj widziałam się z babcią Frost, napakowała mi do torby czekolady, masła orzechowego i krówek.Rozstawiłyśmy produkty na podłodze i usiadłyśmy przed telewizorem, który na prośbę Daphne nastawiłam na najnowszy odcinek programu wyłaniającego mistrzów ubioru.Kiedy walkiria wpatrywała się w migający ekran, ja otworzyłam pudło z pizzą i po prostu mnie zatkało.- Co to jest? - spytałam.Nie wyglądało to na pizzę.No, gdzieś pod spodem była mozzarella i ciasto, ale na wierzchu znajdowało się jakieś egzotyczne mięso, podejrzany korzenny sos i warzywa gotowane na parze, oczywiście powycinane w fantazyjne kształty.Zmrużyłam oczy z obrzydzeniem [ Pobierz całość w formacie PDF ]