[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Osunął się na fotel pod oknem i patrzył na kształt pod pościelą.Asher spała zdrowym, głębokim snem.Oddech miała lekki i bezgłośny.Dziecko Asher? Przecież nie było żadnego dziecka.Gdyby państwo Wickerton spłodzili potomstwo, byłaby na ten temat jakaś wzmianka w prasie.Narodzin dziedzica nie da się przemilczeć.Taj poruszył się niespokojnie, przeczesując dłonią włosy.Nawet jeśli tak, rozmyślał gorączkowo, to gdzie jest teraz? Raz po raz odtwarzał w pamięci rozmowę z Jimem.Próbował stłumić zazdrość, jaka go dręczyła na myśl, że Asher mogła nosić w sobie dziecko innego mężczyzny.Asher wymazała swoje dziecko.Taj zacisnął pięści.Aborcja? Emocje sięgnęły zenitu.Z wysiłkiem się uspokoił.Nie mógł znieść tego słowa.Nie umiał być tolerancyjny.Nie wtedy, kiedy chodziło o Asher, o cząstkę niej samej.Czy kobieta, którą znał, zdobyłaby się na ten krok? Z jakiej przyczyny? Czy życie towarzyskie, jakie wtedy prowadziła, było dla niej aż tak ważne?Rozgoryczony pokręcił głową.Nie spodziewałby się tego po niej.Owszem, była opanowana, ale nigdy wyrachowana.Nie, stary Jim gadał od rzeczy, zadecydował w końcu.Nie było żadnego dziecka.Nie mogło być.Zauważył, że Asher się poruszyła.Mamrocząc coś przez sen, przewróciła się na drugi bok i nie znajdując Taja, obudziła się.Księżyc oświetlił jej ramię, gdy podniosła rękę, aby odgarnąć włosy.Położyła dłoń na ciepłej jeszcze poduszce.- Taj?Nie uspokoił się jeszcze, więc milczał.Oby zasnęła i dała mu czas na dojście do siebie.Gorycz przenikała go od stóp do głów.Asher jednak wyczuła napięcie.Nie zamierzała zasypiać.Emocje Taja zawsze były na tyle wyraziste, że materializowały się wokół niego.„Coś jest nie tak, coś jest nie tak” - komunikat alarmowy raz po raz rozbrzmiewał jej w głowie.- Taj? - zawołała z cieniem obawy w głosie.Usiadła na łóżku.W pokoju było wystarczająco jasno, by mogła dostrzec jego pociemniałe oczy.Serce waliło jej jak młotem.- Nie możesz spać? - spytała z nadzieją, że złe przeczucia są mylne.- Nie.- Trzeba było mnie obudzić.- Po co?- Mogliśmy porozmawiać.- Naprawdę? - Zezłościł się.- Przecież nie wolno mi zadawać pytań, na które nie chcesz odpowiedzieć - dokończył chłodno.Oczekiwała wstrząsu, ale nie takiego.Momentalnie udzielił się jej nastrój Taja Miał rację.Zbyt długo ukrywała prawdę.- Jeśli potrzebujesz odpowiedzi, to ci ich udzielę.- Tak po prostu? - syknął, podnosząc się z miejsca.- Nie masz nic do ukrycia? Gramy w szczerość?Zaskoczona jego zachowaniem, przyjrzała się mu uważniej.- To nie kwestia ukrywania, Taj.Ja.My.Potrzebowaliśmy czasu.- Do czego? - spytał oschle.Po plecach Asher przebiegł dreszcz.- Do czego był ci potrzebny czas? - nalegał.- Nie byłam pewna, czy mnie zrozumiesz.- Masz na myśli dziecko?Gdyby wymierzył jej policzek, byłaby mniej zaskoczona.Zbladła, a jej wielkie oczy wyrażały strach i desperację.- Skąd.- Nie mogła wydusić słowa.Myśli szalały jej w głowie, jednak nie potrafiła sformułować żadnej z nich.Jak się dowiedział? Od kogo? Kiedy?- Eric.- wydukała, prawie się dławiąc.- Eric ci powiedział.Ogarnęło go rozczarowanie.Miał nadzieję, że wszystko okaże się kłamstwem.Jak to możliwe, że nosiła w sobie dziecko innego mężczyzny i odrzuciła je?- Więc to prawda - powiedział głucho.Odwrócił się do niej plecami i patrzył w okno.Nie potrafił myśleć logicznie ani zdobyć się na obiektywizm.Co innego akceptować ideę wolnego wyboru, a co innego stosować ją w życiu.Zwłaszcza w przypadku Asher.- Taj, ja.- próbowała się odezwać.Wszystkie obawy nagle ożyły.Przepaść między nimi była już ogromna i z każdą chwilą rosła.Gdyby tylko mogła mu to wyznać po swojemu, w dogodnej dla siebie chwili.- Chciałam ci o wszystkim powiedzieć - zaczęła.- Miałam powody, dla których to ukrywałam.- Zamknęła oczy.- Zaczęłam odwlekać tę chwilę.- Pewnie tłumaczyłaś sobie, że to nie moja sprawa Otworzyła oczy.- Jak możesz tak mówić?- To, co robiłaś, będąc żoną innego mężczyzny, nie powinno obchodzić drugiego.Nawet jeśli cię kocha.Asher jednocześnie rozpromieniła się i spochmurniała.- Nie kochałeś mnie - szepnęła.Taj zaśmiał się.- Oczywiście, że nie.Dlatego nie mogłem bez ciebie wytrzymać.Wciąż o tobie myślałem.Asher schowała twarz w dłonie.Dlaczego właśnie teraz? - pomyślała zrozpaczona [ Pobierz całość w formacie PDF ]