[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.- Nadal nie rozmawiasz z ojcem?- Słucham? - spytała roztargniona.- Nie.Odkąd.Odkąd przestałam grać.- Czemu do niego nie zadzwonisz?- Nie mogę.- To śmieszne.Przecież jest twoim ojcem.Westchnęła, marząc, by rzeczywistość nie była aż tak skomplikowana.- Znasz go przecież.Jest bardzo surowy.Ma własny pogląd na to, co jest dobre, a co złe.Zawiodłam jego nadzieje.Ofiarował mi swoją wiedzę, a ja zmarnowałam ten dar.Taj skomentował tę wypowiedź krótkim i dobitnym słowem, które wywołało uśmiech na ustach Asher.- W pewnym sensie tak właśnie było - mówiła.- Jako córka Jima Wolfe'a miałam pewne zobowiązania.Małżeństwo z lordem Wickertonem i rezygnacja z kariery całkowicie je przekreśliły.Ojciec mi tego nie wybaczył.- Skąd wiesz? - spytał.Głos miał niski, słychać w nim było lekką irytację.- Nie rozmawiałaś z nim ostatnio, więc skąd możesz wiedzieć, co czuje? - Nie uważasz, że gdyby zmienił zdanie, to by się tutaj pojawił? - Wzruszyła ramionami, nie chcąc zapuszczać się dalej w temat.- Myślałam, że skoro wróciłam do gry, coś się zmieni.Myliłam się.- Brakuje ci go.Sprawy nie przedstawiały się tak prosto.Dla Taja rodzina była synonimem miłości i zrozumienia.Nie pojmował, że Asher potrzebowała nie tyle obecności i wsparcia ojca, ile jego przebaczenia.- Chciałabym, żeby tu był - powiedziała wreszcie - ale rozumiem jego powody.-Zmarszczyła brwi, bo nagle zdała sobie z czegoś sprawę.- Do tej pory grałam dla niego, chciałam go zadowolić.Teraz gram dla własnej satysfakcji.- Może właśnie dlatego tak dobrze ci idzie - stwierdził Taj.Asher z uśmiechem podniosła jego dłoń ku ustom.- Możliwe.Choć to chyba nie jedyny powód.- Pizza dla państwa.- Kelnerka postawiła między nimi parujące talerze.Jedli ze smakiem, słuchając muzyki i rozmawiając.Perspektywa ciężkich rozgrywek nie mogła zepsuć Asher humoru.Ser był gorący i ciągliwy.Taj śmiał się do rozpuku, gdy próbowała sobie z nim poradzić.Chianti szybko ubywało z butelki.Temat mistrzostw zginąłwśród rozmów o wszystkim i o niczym.Do baru wpadła grupa nastolatków, krzykliwych i rozbawionych.Napełnili szafę grającą zapasem drobniaków.Dlaczego tak dobrze się czuję w tym hałaśliwym, tłocznym miejscu? - zastanawiała się Asher ze zdumieniem.Pizza i wino były dla niej równie atrakcyjne jak szampan i kawior, który jedli w Paryżu.To zasługa Taja Z nim wszędzie było jej dobrze.Po raz pierwszy dotarło do niej, że to także jej zasługa.Była sobą.Nie pilnowała się, nie musiała.Taj byłjedyną bliską jej osobą, która niczego od niej nie wymagała.Ojciec chciał, żeby była doskonała pod każdym względem.Przez całą młodość starała się sprostać jego wymaganiom.Eric oczekiwał od niej opanowania i manier godnych angielskiej arystokratki.Miała być zawsze na swoim miejscu, elegancka i chłodna.Musiała mieć własne, twórcze i inteligentne zdanie na każdy temat.Taj chciał jedynie, by była sobą.Akceptował jej wady, nawet je lubił.Takim wymaganiom potrafiła sprostać bez trudu.Nigdy nie oczekiwał, że wpasuje się w jakiś schemat albo do czegoś się dostosuje.Pod wpływem chwili Asher wzięła jego rękę i przytuliła do policzka.- Za co? - zapytał, gładząc miękką skórę.- Za to, że nie lubisz ideału.Taj zmarszczył brwi.- Nie zechcesz mnie wtajemniczyć w to, co masz na myśli?- Nie.- Roześmiała się i pochyliła ku niemu.- Gzy wypiłeś już wystarczająco dużo, żebym mogła cię uwieść?Uśmiechnął się, mrużąc oczy.- Aż za dużo.- Więc chodź ze mną.- To był rozkaz, nie prośba.Leżeli obok siebie.Było już późno, lecz Taj nie czuł się jeszcze senny.Asher spała głęboko, zmęczona miłością, skulona, trzymając go za rękę.Roztaczała wokół siebie subtelną, ciepłą woń.Na stoliku po lewej tykał mały budzik.Podświetlona tarcza pokazywała dwunastą dwadzieścia siedem.Nie chciało mu się spać.Podobnie jak Asher wyczuwał, że ich sielanka powoli dobiega końca.Znaleźli się w punkcie, w którym wszystko się kiedyś popsuło.Nie da się unikać odpowiedzi.Pożerała go ciekawość.W przeciwieństwie do Asher nie mógł się doczekać końca sezonu.Wtedy przyjdzie czas na wyjaśnienia.Nie lubił czekania i zaczynałsię już niecierpliwić.Nawet dziś, pod warstwą wesołości i szczęścia, wyczuwał niemy zakaz zadawania pytań.Problem z ojcem niepokoi ją bardziej, niż przyznaje, myślał, poprawiając śpiącej Asher poduszkę pod głową Widać to w jej oczach.Nie pojmował, jak członkowie najbliższej rodziny mogli tak się od siebie oddalić.Myślami znalazł się przy matce i siostrze.Nie było rzeczy, której by im nie wybaczył.Czy ojciec mógłby postąpić inaczej wobec jedynej córki?Pamiętał, jaki Jim Wolfe był z niej dumny.Gdy Asher została początkującą profesjonalistką, Taj siadywał czasami obok jej ojca na meczach.Jim miał na trybunach stałe miejsce.Wolfe zaakceptował związek córki z Tajem Starbuckiem.Nie, poprawił się w myślach Taj, pochwalał go.Widok ich obojga razem wyraźnie go cieszył [ Pobierz całość w formacie PDF ]