[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Wiatr zmienił kierunek, nawiewając dym na twarze moją i Jaspera.Przez chwilę widziałam tylko jego.Nagle z jakiegoś powodu stałam się bardziej niespokojna.Jakbym odczuwała niepokój emanujący właśnie z Jaspera, kiedy stał tak blisko.Lekki wietrzyk znów zawrócił i nagle całkowicie odzyskałam wzrok i powonienie.Jasper syknął z wściekłością, popchnął mnie i powalił z powrotem na ziemię.To była ona — ludzka dziewczyna, na którąpolowałam jeszcze kilka minut temu! To był zapach, na którym skoncentrowały się wszystkie moje myśli.Słodki, wilgotny zapach najsmaczniejszej krwi, jaką kiedykolwiek wyczułam.W ustach i w gardle zaczęło mnie palić jak nigdy dotąd.Z desperacją próbowałam odzyskać zdrowy rozsądek —wiedziałam, że Jasper tylko czeka, aż znowu się zerwę, by mógł mnie zabić, ale nie byłam w stanie w pełni nad sobą zapanować.Czułam siętak, jakby coś rozrywało mnie na pół, ciągnęło w dwie różne strony.Ludzka dziewczyna o imieniu Bella przyglądała mi się zdziwionymi brązowymi oczami.Gdy na nią patrzyłam, było jeszcze gorzej.Widziałam krew płynącą pod cienką skórą.Próbowałam nie patrzeć, ale moje spojrzenie wciąż kierowało się na nią.Rudowłosy wampir odezwał się do niej cicho:- Poddała się.Tylko Carlisle mógł zaproponować coś takiego komuś tak młodemu.Jasper tego nie pochwala.Widocznie Carlisle wyjaśnił mu wszystko, gdy miałam zasłonięte uszy.Rudy wampir obejmował ludzką dziewczynę, a ona przyciskała dłonie do jego piersi.Jej gardło znajdowało się zaledwie kilka centymetrów od jego ust, ale ona nie wyglądała, jakby się bała choć trochę, a on — jakby polował.Już wcześniej próbowałam jakośpoukładać sobie w głowie, że zgromadzeniu towarzyszy człowiekmaskotka, ale między tym dwojgiem istniało coś więcej.Gdyby ta Bella była wampirem, pomyślałabym, że są parą.- Nic mu nie jest? — zapytała, mając na myśli Jaspera.— To nic takiego, swędzą go tylko resztki jadu — odparł on.— Ktoś go ugryzł? — spytała znów, zdziwiona samym 89Stephenie Meyer – Drugie życie Bree Tanner pomysłem.Kim była ta dziewczyna? Dlaczego wampiry pozwalały jej ze sobą być? Czemu jej nie zabiły? Jak to możliwe, że tak swobodnie sięprzy nich czuła, jakby się nie bała? Wyglądało na to, że jest częścią ich świata, ale nie rozumie wszystkiego.Oczywiście, że Jaspera ktośpogryzł.Właśnie bił się - i zabił większość mojego zgromadzenia.Czy ona w ogóle miała pojęcie, czym byliśmy?O rany, pieczenie w gardle stawało się nie do zniesienia!Próbowałam nie myśleć o tym, jak bardzo pragnę spłukać je krwiąBelli, ale wiatr nawiewał jej zapach prosto w moją twarz! Było za późno, bym mogła się opanować - wyczułam zwierzynę, na którąpolowałam, i nic nie mogło tego zmienić.- Chciał być wszędzie naraz — wyjaśnił rudowłosy.— Byle tylko Alice nie miała nic do roboty.— Pokręcił głową, spoglądając na drobną, ciemnowłosą dziewczynę.- Alice nie potrzebuje taryfy ulgowej.Wampirzyca o imieniu Alice rzuciła Jasperowi gniewne spojrzenie.— Nadopiekuńczy głupek - powiedziała dźwięcznym głosem.Jasper odwzajemnił spojrzenie, uśmiechając się lekko, i na chwilę zapomniał o moim istnieniu.A ja ledwie potrafiłam zwalczyćinstynkt, który nakazywał mi skorzystać z jego nieuwagi i rzucić sięna dziewczynę.Zajęłoby to tylko chwilę i jej ciepła krew (słyszałam, jak pulsuje) ugasiłaby żar w moim gardle.Była tak blisko.Wampir z ciemnorudymi włosami dostrzegł moje napięcie i spojrzał na mnie ostrzegawczo.Wiedziałam, że jeśli rzucę się na Bellę, on mnie zabije, ale pieczenie w gardle także oznaczało dla mnie śmierć.Bolało tak bardzo, że wydałam z siebie mimowolny okrzyk.Jasper warknął na mnie.Z wszystkich sił starałam się nie drgnąć, ale zapach jej krwi był jak wielka ręka, która poderwała mnie z ziemi [ Pobierz całość w formacie PDF ]