[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Była drobna, miała rude farbowane włosy,malowała się wyzywająco, żeby wydać się starszą.Trochę przypominałamu Sylvie.Augustine początkowo próbował być dla niej miły, ale kiedystanął przed nią bez spodni, dziewczyna wykrzyknęła ze śmiechem:— Ale ty jesteś mały!Podciągnął gwałtownie spodnie i rzucił się na nią.Ścisnął jej gardłotak mocno, że zaczęła charczeć.Zaczął bić po głowie, kopać w brzuch ikrocze.Lecz tak naprawdę nie katował biednej małej prostytutki, przedoczami miał twarz Sylvie.Opamiętał się dopiero wtedy, kiedy stwierdził, że dziewczynaprzestała się ruszać.Z jej skroni sączyła się krew.W tej samej chwili domieszkania wpadli dwaj policjanci — obstawa Augustine'a.— Coś ty, kurwa, zrobił najlepszego? — zapytali na widok trupa.Augustine popatrzył na nich niewierzącym wzrokiem szaleńca.— Zabierzcie tę dziwkę — syknął.— Sekwana jest blisko.Policjancistali nad ciałem jak zahipnotyzowani.— Na co czekacie? Zabierzcie ją! — wrzasnął.Zawinęli ciało w koce,a wieczorem wrzucili je do rzeki.*Z dziennika Edgara Juveta 1 grudnia 1941Augustine Lafargue to osobnik o spaczonym perwersyjnym umyśle,zdolny do wszelkiego okrucieństwa.Jego upodobania seksualnie są conajmniej dziwne.Ostatnio przeleciał jakąś dziwkę, a potem zatłukł ją naśmierć.Gdyby nie to, że najważniejszą sprawą jest teraz zlikwidowaniekomunistycznego podziemia, z przyjemnością postałbym go na gilotynę.Augustine dostarcza jednak mnóstwa informacji.Dużo pije.Ale jest zadziwiająco skuteczny.Podszedł czerwonych tak,że nikt się nie zorientował, że to on pomaga nam ich wyłapać.Podoba misię ten chłopak, choć to zboczony sukinsyn.★Policja francuska i gestapo rozpoczęły aresztowania.Na pierwszyogień poszła redakcja „L'Humanitć".Augustine wskazał tylko jednegodrukarza.To wystarczyło, gestapo, torturując go, poznało nazwiskapozostałych.W krótkim czasie aresztowano wszystkich członkówredakcji.Na początku grudnia Duclos zatelefonował do ukrywającego sięw Montpellier Pierre'a Georges'a.Chciał, żeby Pierre wrócił do Paryża iznalazł zdrajcę.Tymczasem Augustine dostał od komisarza Juveta polecenierozpracowania firmy „Syntex".Odpowiedział na ogłoszenie o pracy.Firma potrzebowała kierowcy.I chłopak od razu pracę dostał.— Proszę stawić się jutro o siódmej rano na placu przy stacji Clichy— powiedział szef paryskiej filii firmy.— Tak od razu? — zdziwił się Augustine.— Czas to pieniądz.Augustine, wychodząc, zerknął na tabliczkę na drzwiach biura„Synteksu".Widniał na niej napis: Pablo Hućscar, dyrektor oddziału.Komisarz Juvet miał wreszcie wtyczkę w firmie Gilberta.★Po powrocie z Paryża Trepper postanowił bezzwłocznie skontaktowaćsię z „Małym Szefem" Czerwonej Orkiestry, Alfredem Corbinem.Niebyło go jednak w mieście.To, coTrepper usłyszał od Harro Schulze-Boysena stawiały pod znakiemzapytania działanie brukselskiej siatki.Ponieważ Trepper nie chciałdekonspirować się nawet przed radiooperatorem, zaczekał na powrótCorbina, aby wraz z nim przekonać Gu-riewicza do zmiany porynadawania i ograniczenia ilości meldunków.Nie było to jednak proste.Guriewicz pracował bez wytchnienia.Razem z Ritą Arnould, dokonywał selekcji dziesiątków meldunków,wybierali tylko te, które w ich przekonaniu mogły pomóc ZwiązkowiRadzieckiemu.Pośpiech Guriewicza podyktowany był przede wszystkimsytuacją na froncie wschodnim.Niemcy stali pod Moskwą.Przez lornetkiwidzieli niknące w tumanach śniegu wieże Kremla.Władze niemieckie wHolandii i Belgii rekwirowały ciężarówki, futra, a we flamandzkichgazetach pojawiały się apele Leona Degrelle'a, przywódcy flamandzkichfaszystów, o oddawanie ciepłej odzieży „dla Wehrmachtu, jedynej armii,która prowadzi krucjatę przeciwko komunizmowi".Nikt jednak niekwapił się z oddawaniem czegokolwiek, więc Niemcy brali to sobie siłą,rekwirując.Guriewicz i Rita byli fanatycznymi komunistami, gotowymi nawszystko, byle tylko radiostacja mogła nadawać bez przeszkód.Radiooperator miał żelazne zdrowie.Spał najwyżej cztery godziny nadobę, nie dojadał.Liczyła się tylko praca.★Wieczorem dziesiątego grudnia w gmachu brukselskiego sztabuAbwehry w dzielnicy St.Gilles panowała nerwowa atmosfera.MajorBöhm wezwał na odprawę wszystkich współpracowników.Ten dzień byłdla jego zespołu szczęśliwy.Samochód goniometryczny zlokalizowałwreszcie nad ranem silny sygnał, zbliżony częstotliwością do sygnału,jaki w czerwcu tego roku wyłapał Maitz.Sygnał emitowała radiostacjapołożona w dzielnicy Etterbeek.Należało przystąpić do żmudnego prze-szukiwania stu tysięcy mieszkań.Böhm popatrzył na plan Brukseli, rozłożony na stole w pokojuodpraw.Sekcja goniometryczna zlokalizowała sygnał radiostacji wwielkim czworokącie położonym między College St.Michel,brukselskim Uniwersytetem Vrije, kościołem św.Antoniego i ruchliwąpromenadą Tervueren.Major miał pewien pomysł.Dlatego zwołałnaradę.— Panowie, przeszukanie stu tysięcy mieszkań jest niemożliwe.Nawet gdybyśmy mieli stu ludzi, nie znaleźlibyśmy tej przeklętejradiostacji.Z pomocą przyjdzie nam ten oto przedmiot.To najnowszyaparat do podsłuchu [ Pobierz całość w formacie PDF ]