[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.— Oto klucz.A tu mam akt własności — dodał, wyjmując dokument z kieszeni koszuli.Zaskoczony mężczyzna przyglądał się w milczeniu Demetriusowi.O co chodziło temu Arabowi? Czyżby myślał, że może odzyskać dom ojca?Pragnąc zobaczyć gabinet, w którym pracował ojciec, i różany ogród uprawiany przez matkę, Demetrius próbował uspokoić obecnego właściciela domu.— Nie mam żadnych niegodnych zamiarów.Moi rodzice zmarli niedawno — wykrztusił.— Chcę tylko zobaczyć dom, w którym mieszkali, i przejść się po ogródku, który uprawiała moja matka.Mężczyzna pobladł, ale zrobił lekki ruch głową, który Demetrius odczytałjako pozwolenie, więc mówił dalej:— W tym domu mieszkali George i Mary Antounowie.Wyjechali z Hajfy, kiedy byłem małym dzieckiem.Wiele razy opowiadali mi o rodzinnym domu.— Zrobił krok.— Czy mogę wejść? Tylko na chwilę.Właściciel zrobił niepewny gest rękami.Przez moment rozważałmożliwość wpuszczenia Araba do środka.Młody człowiek był schludnie ubrany i zachowywał się grzecznie.Nagle jednak przypomniał sobie, że nieznajomy może być terrorystą, i jego zachowanie się zmieniło.Rzuciłsię do drzwi, żeby zamknąć je, zanim Arab wejdzie.— Odejdź, bo zawołam policję! — zagroził.Drzwi zamknęły się z głośnym trzaskiem.Demetrius, zdezorientowany, stał z kluczem zwisającym z dłoni.Zastanawiał się, czy nie zapukać jeszcze raz, ale nagle usłyszał kilka podekscytowanych głosów.Jakaś kobieta wyjrzała przez okno i krzyknęła: „Jeszcze tu jest!".Głosy były coraz bardziej niespokojne.Demetrius usłyszał, że kobieta dzwoni na policję i krzyczy do słuchawki:„Przyjeżdżajcie czym prędzej! Jakiś wysoki mężczyzna, Arab, próbuje włamać się do naszego domu!".Uświadomiwszy sobie, że jest tu tylko intruzem, Demetrius powiesiłklucz na klamce, podniósł walizkę i odszedł.EpilogWtorek, 10 czerwca 1983Najdroższa Jordano!Czy w kronikach ludzkości jest zapisany podobny dramat, jak porwanie żydowskiego dziecka i wychowanie go na Araba? Dziecka, które żyje pragnieniem pokonania swoich wrogów — Żydów — i w końcu odkrywa, że samo należy do narodu, którego najbardziej nienawidziło? Wydaje mi się, że nie.Przeproś Annę za moje niezrozumiale zniknięcie.Musiała pomyśleć, że Demetrius Antoun to wyjątkowo niewychowany gość.Skąd ta biedna kobieta mogła wiedzieć, że tragiczna historia tajemniczego zniknięcia Daniela Gale'a wznieciła w mojej duszy taki okropny zamęt?Jordano, wiele razy pragnąłem podzielić się z Tobą moim straszliwym sekretem.Obracałem w głowie słowa, ćwiczyłem je.za każdym razem jednak niezliczone obawy łamały moją wolę.Czułem, że moja historia nie będzie wiarygodna i nie przysporzy mi nic oprócz.Twojej nienawiści, więc odkładałem ten bolesny temat.Wreszcie obiecałem sobie, ż.e zwierzę Ci się z mojej przeklętej tajemnicy w Izraelu, po naszym ślubie, ale dzięki Bogu los interweniował i ocalił nas przed najtragiczniejszym z małżeństw.Jordano, to najtrudniejsze zdanie, jakie kiedykolwiek napisałem.Musisz usunąć nasze dziecko, i to szybko!Chciałbym Cię opuścić z macicznymi słowami pociechy, ale tylko to przychodzi mi do głowy: oddałbym życie za jedną chwile z Tobą gdybyśmy nie byli tym, kim jesteśmy.A teraz żegnaj.żegnaj.ł nigdy nie zapomnij, że.Odłożył długopis, nie mogąc dokończyć.Długo patrzył na dokładnie zaciągnięte slory zasłaniające wysokie okna balkonowe pokoju w hotelu American Colony w Jerozolimie Wschodniej.Słuchał przez chwilę, wstrzymując oddech.Do pokoju wdarł się słaby odgłos pracy silnika samochodu.Wyczuwa! obecność człowieka w pobliżu.Słuchał.Zacząłsię zastanawiać, czy nie jest przewrażliwiony.Odkąd wprowadzi! się tu wczoraj wieczorem, spędzał czas na piciu kawy, paleniu papierosów i rozmyślaniu.Podniósł do połowy pustą filiżankę kawy, upił mały łyk.a potem postawił filiżankę na miedzianej tacy.Pomyślał, że wyobraźnia płata mu figle.Zacisnąwszy zęby, położy! palce na powiekach.Jutro przekroczy most Allenby i pojedzie do Jordanii.ZJordanii wyruszy do Libanu, a stamtąd do Tunisu, żeby odnaleźć Ahmeda Fayeza.Stary przyjaciel Ahmed nigdy go nie wyda, bez względu na to, że w jego żyłach płynie żydowska krew.Odetchnął głęboko i oparł brodę na rękach; popatrzył na to, co napisał.Ciekawe, jak się wiedzie Jordanie.Pomyślał, że sobie poradzi.Ma rodzinę.Może wiadomość, że on, Demetrius, jest zaginionym synem Gale'ów, pomoże jej zbliżyć się z Michelem.I może Michel inaczej będzie teraz patrzył na Arabów.Podniósł kartki niedokończonego listu i przeczytał jeszcze raz.Gdy czytał, jego twarz wydłużyła się i zapadła.Jego rozmyślania przerwał kolejny odgłos — tym razem było to łomotanie w drzwi.Ten hałas był jak najbardziej realny i nie miał nic wspólnego z wcześniejszymi wyimaginowanymi lękami.Demetrius powoli zsunął swoje potężne ciało z krzesła przy biurku.Podszedł cicho do drzwi, ale stanął zaskoczony, widząc poruszającą się lekko klamkę.Po drugiej stronie Michel Gale przekręcał klucz skonfiskowany przestraszonemu recepcjoniście.Otworzył drzwi i wszedł do pokoju.Miał na sobie wojskowy mundur.— Michel! — zawołal zaskoczony Demetrius.Michel nic nie powiedział, ale jego oczy płonęły.Zdołał odnaleźć brata!Jego koledzy z wojska dokładnie sprawdzili wszystkie hotele w Jerozolimie i dowiedzieli się, że potężnie zbudowany Arab mieszka w hotelu American Colony przy ulicy Nablus.Potem otoczyli cały budynek i postawili strażnika pod drzwiami pokoju Demetriusa, czekając na przyjazd Michela.Przez krótką chwilę Demetrius zastanawiał się, czy Michel przyszedł, żeby go napaść, nagle jednak stało się coś nieoczekiwanego.Michel uśmiechnął się.Był to ciepły i łagodny uśmiech.A potem zacytowałBiblię: „I poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli".Demetrius powoli przełknął ślinę.Znał dobrze ten werset, była to Ewangelia św.Jana 8;32.Ale czemu Żyd miałby cytować Nowy Testament?Michel uśmiechnął się jeszcze szerzej i wyjaśnił:— Nasza przyjaciółka Anna, która jest chrześcijanką, kazała mi to powiedzieć.Demetrius skinął głową, wciąż kompletnie zdezorientowany.— Ale wydaje mi się, że chcesz usłyszeć tylko jedno, Demetriusie.— Co mianowicie? — wykrztusił Demetrius, odzyskując głos.— Że Jordana została adoptowana.Nie jest twoją siostrą.— Co powiedziałeś? Michel zaczął mówić szybko:— Po twoim porwaniu coś się stało mamie.Może to była choroba fizyczna, a może kwestia psychiki, w każdym razie nie mogła już później zajść w ciążę.Miałem być jedynym dzieckiem.Wtedy Leah Jawor, bliska przyjaciółka rodziny, umarła przy porodzie [ Pobierz całość w formacie PDF ]