[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.zdezorientowana.Po tym, jak obcięłam mu rękę, Caedus.wydawał się zaskoczony, że mnie widzi.- Że niby jak? - parsknął Han.- Nie spodziewał się, że kobieta jest zdolna do czegoś takiego?- Nie to mam na myśli.- Jaina pokręciła głową.- Sprawiał wrażenie, jakby nie zdawał sobie sprawy, że walczy ze mną dopóki nie obcięłam mu ręki.A wtedy przerwał atak.- Hm, cóż, może o to chodzi: nie miał ręki - przypomniała jej Leia.- A kiedy paru szturmowców otworzyło do mnie ogień - ciągnęła Jaina, niezrażona - rozkazał im zmienić cel.Jej rodzice spojrzeli po sobie i przez chwilę milczeli.W końcu Leia spytała:- I sądzisz, że ma to coś wspólnego z tymi plamami na twojej szyi?- Całkiem możliwe - przyznała ostrożnie Jaina i zaczerpnęła głęboko tchu.- A co, jeśli się mylimy? Co, jeśli Jacen nadal gdzieś w nim tkwi?Rysy twarzy Hana momentalnie stwardniały.- Nie - powiedział krótko.- Ale pozwolił mi odejść.- Uwierz mi, kiedy wpadłaś do hangaru z tą bandą szturmowców na karku, wyglądało to zgoła inaczej - uświadomiła ją Leia.- Nie mówiąc już o tym, że po obcięciu ręki sam byłnajprawdopodobniej w szoku.Przecież powiedziałaś, że wydawał się tak samo zdezorientowany, jak ty.- To prawda - zgodziła się.- Mówiłam też, że nie pamiętam szczegółów.Ale te plamy.-.mogą oznaczać wszystko, nawet jeśli to naprawdę plamy - wszedł jej w słowo ojciec.-Ajeżeli pozwolił ci odejść, to na pewno nie dlatego, że było mu głupio walczyć z własną siostrą.- Twój ojciec ma rację - poparła męża Leia.- Jesteś chyba jedyną osobą której jak dotąd nie próbował zabić.Błędem byłoby zakładać, że to coś więcej niż przypadek lub zbieg okoliczności.Jaina wiedziała oczywiście, że jej rodzice mają rację.Nawet jeśli Caedus się zawahał, nie usprawiedliwiało to żadnych czynów, których dopuścił się w przeszłości, a już na pewno nie znaczyło, że zawaha się zrobić to jeszcze raz.Ale przecież kazał szturmowcom przestać do niej strzelać.Jakaś część Jainy desperacko chciała uwierzyć, że istnieje jeszcze szansa na nawrócenie Jacena, ale inna jej część pamiętała, że w tamtej chwili Caedus był ciężko ranny i ubzdurało mu się, że gdzieś w pobliżu jest Luke.Wtedy to nie miało dla niej sensu, teraz zresztą też - ale co w ogóle w tym wszystkim miało sens? Założenie, że Lorda Sithów nagle ruszyło sumienie? A może po prostu podjął decyzję, kierowany wywołanymi przez szok halucynacjami?- No dobra - westchnęła.- W takim razie po prostu ustalmy, co to jest, bo na pewno nie oparzenia.Leia kiwnęła ugodowo głową.- Poprosimy Cilghal, żeby na to zerknęła, jak tylko wrócimy na Shedu Maad.Jaina zmarszczyła brwi.- Wracamy? - spytała.- Ale przecież Caedus jest na Niklu Jeden.-.obwarowany trzema własnymi flotami i osaczony przez chyba sześć flotylli Konfederacji i naszej koalicji - dokończył znacząco jej ojciec.- Do gry weszli Korelianie i Bothanie, i już wkrótce w systemie Roche'a rozpęta się małe piekło.- Luke uważa, że ostateczna walka rozegra się poza systemem Roche'a - powiedziała Leia.- A ty potrzebujesz trochę czasu, żeby dojść do siebie.Zanim Jaina zdążyła zapytać, gdzie dokładnie, zdaniem Luke'a, przeniesie się walka, drzwi rozsunęły się i do środka zajrzał C-3PO.- Proszę mi wybaczyć - odezwał się - ale Mand'alor Fett prosi o pozwolenie na zamienienie kilku słów z panienką Jainą.- Fett? - Han w ułamku sekundy był na nogach.- Nic z tego.Powiedz mu, że.- To nie potrwa długo - dopowiedział Fett, przeciskając się bezceremonialnie obok złocistego androida.Miał na sobie nowy, zielony beskar 'gam i był bez hełmu, co było bez wątpienia ustęp-stwem na rzecz surowych procedur, egzekwowanych z bezwzględną skutecznością przez hapańskie siły bezpieczeństwa; ich przedstawiciele zazwyczaj nie patrzyli łaskawym okiem na zamaskowanych obcych, szwendających się po ich bitewnych smokach.W brązowych oczach Fetta nie było śladu gniewu, który Jaina wyczuwała od niego poprzez Moc.- Chciałbym po prostu zadać jej kilka pytań związanych z działaniami na Niklu Jeden - dodał.- Przykro mi - rzucił bez śladu skruchy Han Solo, postępując naprzód.Jaina wiedziała, że jej ojciec nie pierwszy raz widzi Bobę Fetta bez hełmu, ale mimo to nie odrywał oczu od śniadej, kanciastej twarzy Mandalorianina.- Moja córka nie jest jeszcze gotowa.- Tato - weszła mu w słowo Jaina.- Spokojnie.Powinien usłyszeć, co się stało.A przynajmniej tyle, ile zapamiętałam.Han przeniósł spojrzenie z córki na Fetta i skrzywił się lekko.- Ale lepiej się streszczaj.Sporo przeszła.Fett kiwnął głową.- Jak my wszyscy - zauważył refleksyjnie.Przez chwilę mężczyźni mierzyli się wzrokiem: Fett w oczekiwaniu, aż rodzice Jainy wyjdą z pokoju, Han Solo - dając mu do zrozumienia, że nie ma na co liczyć.Jaina wypatrzyła za drzwiami jeszcze jednego Mandalorianina, w pełnym rynsztunku - stał obok C-3PO.Nie widziała go na tyle dobrze, żeby go rozpoznać, ale sądząc po budowie i po tym, że nie spuszczał Fetta z oka, przypuszczała, że ma do czynienia z kimś w rodzaju jego zastępcy, Beviinem.Impas przerwała, jak zwykłe, Leia.- Nigdzie się nie wybieramy, Mand'alorze - powiedziała, w przeciwieństwie do męża zwracając się do Fetta jego oficjalnym tytułem.- Jeśli chcesz o coś spytać, proszę bardzo.Jeśli nie, Han ma rację: Jaina potrzebuje odpoczynku.Fett przeniósł spojrzenie na Leię i przyjrzał się jej niczym narg- latch mierzący wzrokiem shenbita.W końcu skinął ledwie zauważalnie głową i odwrócił się do Jainy.- Wiem, że Mirta i jej drużyna spotkali się z tobą przy stanowisku Działka Przeciwlotniczego -zaczął.- Natomiast nie wiem, co nastąpiło potem.Jaina przymknęła oczy.Te wspomnienia.wspomnienia o tym, co przydarzyło się Mircie i kilku pierwszym Mandalorianom.Były w jej pamięci aż nadto żywe.- Udało im się załatwić tylko część moffów, może z tuzin - powiedziała cicho.- Nie wiem, których dokładnie, bo to nie oni mnie interesowali, a ostatnią część walki pamiętam jak przez mgłę.Ledwo ledwo.- A nieco dokładniej? - indagował Fett.Jaina otworzyła oczy i zobaczyła, że Mand'alor przygląda się uważnie ranie na jej czole; bez wątpienia w głębi duszy liczył na to, że nie pamięta zupełnie tej części, w której jego komandosi wykończyli resztę moffów i udało im się uciec.- Nie aż tak - rozwiała jego złudzenia.Przez chwilę zbierała myśli, starając się przypomnieć sobie, co widziała podczas tych ostatnich paru minut walki.- Twoi komandosi mieli problem z przedarciem się przez ochronę moffów.A potem zjawił się Caedus.- I.?- I ocalił resztę moffów - dokończyła Jaina.- Nie powinieneś był ich wysyłać na tę misję po tym, jak ich Tra 'kad został trafiony.Tylko umocniłeś autorytet Caedusa w oczach moffów.Po twarzy Fetta przemknął cień rozdrażnienia [ Pobierz całość w formacie PDF ]