[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Niemcy nie są zainteresowani ilustracjami ani projektami architektonicznymi; najwięcej uwagi poświęcają rysunkom technicznym, przy których zatrzymują się długo i krytykują każdy szczegół.Przed wyjściem sprawdzają nasze opaski i jeśli trafią na jakąś trochę pogniecioną, krzyczą i grożą, że zamkną szkołę.Gdy tylko szare auto odjedzie, oddychamy z ulgą i wracamy do pracy.,6320 maja 1941Po drugiej stronie kolczastych drutów króluje wiosna.Z mojego okna widzę młode dziewczyny z bukiecikami fiołków spacerujące „aryjską" stroną ulicy.Czuję nawet słodki zapach rozwijających się na drzewach pączków.Ale w getcie nie ma ani śladu wiosny.Tutaj promienie słońca pochłaniane są przez ciężkie, szare płyty chodników.Na nielicznych parapetach kiełkują długie i cienkie łodyżki cebuli, raczej żółte niż zielone.Gdzież się podziały moje cudowne wiosenne dni z dawnych lat, wesołe spacery w parku, narcyzy, bzy i magnolie, które wypełniały mój pokój? Dziś nie mamy ani kwiatów, ani w ogóle żadnych zielonych roślin.To moja druga wiosna w getcie.Na wózkach z warzywami widać tylko brudną rzepę i zeszłoroczną marchew.Obok wozy pełne cuchnących ryb — maleńkich, rozkładających się rybek.Po jeden złoty za funt.Te ryby stanowią teraz najważniejszy produkt żywnościowy w getcie.Jedyny, jaki Niemcy dopuścili do wolnej sprzedaży.Oczywiście można też dostać mięso, kurczaki i nawet prawdziwego karpia na szabas.Bazar na Lesznie dysponuje wszystkim, czego dusza zapragnie — ale kurczaki kosztują po dwadzieścia złotych za funt.Koszerne mięso i ryby są jeszcze droższe; mogą sobie na to pozwolić tylko ci, którzy mają duże zasoby pieniężne, a takich ludzi zostało już w getcie bardzo niewielu.Kuchnie Gminy wciąż jeszcze są otwarte, można w nich dostać za trzydzieści groszy talerz zupy składającej się z gorącej wody i pływających w niej kartofli.Administracja Gminy ma też kuchnię dla swoich pracowników — gotuje się w niej zupę z grysikiem, ale porcja kosztuje złotego.Kierownikiem wydziału żywności w administracji Gminy jest Abraham Gepner.Kontroluje on różne, otwarte64ostatnio w getcie, fabryki zajmujące się produkcją żywności — przede wszystkim „miodu" i marmolady.Marmoladę robi się z marchwi i buraków słodzonych sacharyną.„Miód"wytwarzany jest z żółto-brązowej melasy.Jedyną wartością tego produktu jest jego naturalna słodkość.Ale kromka chleba z tikim nawet miodem jest poza zasięgiem większości mieszkańców getta.Jest jednak także drugie oblicze getta.Pojawiły się bowiem nowe kawiarnie i drogie magazyny spożywcze, w których wszystko można dostać.Na Siennej i Lesznie widzi się kobiety w eleganckich płaszczach i sukniach modelowanych przez najlepszych krawców.Getto ma nawet swoją własną v~' aę.Większość kobiet nosi długie żakiety bez kołnierzyKÓw i klap, tak zwane „francuskie blezery" i układane spódnice.Kapelusze są przeważnie małe, okrągłe i bardzo wysokie.Szalenie modne są także wysokie buty na korku.Najmodniejsze kolory to szary i ciemnoczerwony.Jeśli pogoda jest ładna, widuje się piękne suknie z francuskiego jedwabiu w duże kwiaty.Elegancki świat spotyka się w „Cafm-•*:??.-ś.-;.a^;-:;': • ;??;"j:-j (UYff rC:.''i jfr,>-f ? J'i li '-$.1-> ',> ' -i )-•' tir.'.u' , '*au" "2.?.Rozdział XVI»5 --/.-.OBÓZ INTERNOWANYCH18 stycznia 1943Kilka minut temu obudziłam się.Nie mogę uwierzyć oczom i wciąż jeszcze nie jestem pewna, czy to sen, czy jawa.Nasz pociąg jedzie w kierunku Poznania, a nie Oświęcimia.Wydaje mi się, że podróżuję już od dawna.O drugiej nad ranem komisarz Nikolaus i jego adiutant Fleck pojawili się na Pawiaku w eleganckiej limuzynie, za którą jechało dwanaście zamkniętych samochodów policyjnych.Kazano nam wyjść na podwórze, na którym w ciągu ostatnich sześciu miesięcy odbywaliśmy spacery.Gruba warstwa śniegu pokrywała glebę.Ukraiński żołnierz, który stał na straży w długim futrzanym palcie, z karabinem na ramieniu, powiedział nam „Do swida-nia!".Przyszły także strażniczki, żeby się pożegnać.Ze smutnych wyrazów ich twarzy wywnioskowaliśmy, że spodziewają się, iż zostaniemy wysłani na śmierć.Ani jedna nie wierzyła, że naprawdę wysyłają nas do obozu dla internowanych.Komisarz Nikolaus wyczytał nazwiska internowanych w porządku alfabetycznym.Uzbrojeni żołnierze prowadzili wyczytane osoby do samochodów policyjnych.O trzeciej opuściliśmy bramy Pawiaka i po raz ostatni przejechaliśmy ulicami getta [ Pobierz całość w formacie PDF ]